Sawgrass na PHOTOKINA 2016

W trakcie targów Photokina 2016 w Kolonii przeprowadziłem wywiad z Darcy Mauro – President, Sawgrass Consumer Division. Sympatyczna rozmówczyni ze swadą opowiadała o produktach Sawgrass i druku sublimacyjnym. Wydaje się, że poza branżą, mało kto słyszał o Sawgrass, a przecież jest to wiodący producent technologii sublimacyjnej, powszechnie stosowanej do druku na różnych obiektach, gadgetach, tekstyliach, ale także oferuje wysokiej jakości druki artystyczne.

Darcy Mauro: Nazywam się Darcy Mauro i jestem prezesem Sawgrass. Sawgrass to firma z siedzibą w Ameryce, która istnieje od 28 lat. Jest znana z innowacyjnych technologii związanych z drukiem sublimacyjnym. Wiele czasu i energii poświęcamy na rozwiązania dla drobnych użytkowników. Dzięki temu małe przedsiębiorstwa mogą także posiadać własną drukarkę, tusz, papier i samodzielnie tworzyć produkty, takie jak fotokubki, podkładki pod mysz, ale także gadżety turystyczne czy pomoce szkolne.
Podczas Fotokiny wspieramy naszych partnerów handlowych, którzy prezentują nasze rozwiązania, przede wszystkim z drukarkami o większych rozmiarach. Pokazujemy naszą nową drukarkę 25 calową Virtuoso, na bazie Mutoh VJ 628. To co jest wyjątkowe w naszych rozwiązaniach to fakt, że jesteśmy jedyną firmą, która posiada sublimacyjną drukarkę takich rozmiarów na rynku. Drukarka ta działa z 8 kolorami. Dla fotografa oznacza to rozwiązanie zapewniające kilka modeli barw, np. Dual CMYK (CMYK rozszerzony o jasny cyjan, jasną magentę, jasno czarny i bardzo jasny czarny), a także kolory fluorescencyjne. Umożliwia to efektywne dobranie schematu do potrzeb. Tusze fluorescencyjne oferują niespotykane możliwości fascynujących wydruków.
Wydruki tuszem ChromaBlast na panelach akrylowych ChromaLuxe mają wyjątkową trwałość 65 lat. To otwiera przed nami zupełnie nowy rynek na fotografów, którzy chcieliby wystawić swoje prace w galerii czy oferować jako dzieło sztuki.
Udało nam się zarazić entuzjazmem wielu ludzi, ponieważ ta metoda umożliwia również zastosowanie fluorescencji. Jako firma zajmująca się tuszem, skupiamy się na innowacjach dotyczących właśnie tuszu. Tusze fluorescencyjne świecą w ciemności, co jest dość ekscytujące i zabawne. To także nowość dla klientów.
Nowość, z której bardzo się cieszymy, to Virtuoso wyposażona w tusze pomarańczowy i niebieski, rozszerzające standardowy gamut. Dzięki temu możemy realizować bardzo wymagające wydruki komercyjne czy prezentacyjne.
To właśnie są rozwiązania, na których skupiamy się tu na Fotokinie. Pokazujemy małe drukarki biurkowe, na stoisku FujiFilm prezentowany jest cały sklep, Wonder Photo Shop (planowane jest otwieranie sklepów na całym świecie) w którym byłaby nasza mała biurkowa drukarka. Ludzie mogli by przynosić swoje fotografie i umieszczać je na kubkach i tego typu przedmiotach.
Tusze SubliJet-IQ Pro Photo XF w połączeniu z najwyższej jakości panelami ChromaLuxe oferują świetne i trwałe wydruki fotograficzne.

A: A co z biznesem w Polsce? Jesteście obecni na naszym rynku?
DM: Tak, w Polsce mamy jednego dealera, który współpracuje z nami już od bardzo dawna – Argo. Większość sprzedaży trafia do drobnych użytkowników. Kontynuujemy poszukiwania większych rynków fotograficznych, tak żebyśmy mogli kontynuować rozwijanie tego rynku, ponieważ wierzę, że jest tu potencjał, dlatego że dzieje się tu dużo fantastycznych rzeczy.
A: Jaka jest Pani opinia o technologii sublimacji? Czy ta technologia druku ma przyszłość?

DM: Wierzę, że przyszłość rysuje się w jasnych barwach, dzięki wszystkim ciekawym aplikacjom, do których ludzie mają dostęp. Jest więcej i więcej produktów, które wymyślają użytkownicy i które mogą wykorzystywać atrament sublimacyjny. Przykładem mogą być etui na telefony. W tej chwili najgorętszym towarem są skarpetki. Ludzie umieszczają zdjęcia na skarpetkach. Na dwóch rożnych lotniskach widziałam zdjęcie sublimowanych skarpetek. To szaleństwo. Nigdy byś nie wymyślił, żeby umieścić na skarpetkach zdjęcie czegoś takiego, jak członkowie amerykańskiej drużyny futbolowej.

A: I to jest wydrukowane?

DM: Tak, to są skarpetki z poliestru, można na nich drukować naszą technologią co chcemy, np. serferow w Los Angeles. Wygląda to na wielki biznes. To zaskakujące, jak czasem te dodatki modowe stają się niezwykle popularne. Człowiek nie spodziewałby się, jaki pomysł może okazać się hitem.

A: To ciekawe, pokazała Pani jak nowe gadżety i nowe technologie stymulują biznes.

DM: Tak! Nie mają wielkiej wartości materialnej ale dużą wartość osobistą. To szaleństwo, że biznes, który nie istniał rok temu, teraz jest tak popularny.
A: To nie jest pomysł Państwa firmy?

DM: Nie, to są nasi klienci. Zakupili nasz system i wyprodukowali produkt, który teraz sprzedają.

A: Jak wygląda biznes dla sztuki i fotografii? Czy wasze rozwiązania są dobre dla wysokiej jakości druku artystycznego?

DM: Większość artystów lub tego rodzaju klientów trafia do nas poprzez kogoś zajmującego się wydrukami lub w wyniku poszukiwania wysokiej jakości wydruków. Mamy także przypadki fotografów, którzy kupili nasz system na własność, ponieważ zależało im na możliwości ponownego drukowania swoich zdjęć, sprzedawania wydruków. Jest to dość proste. Drukarkę do druku artystycznego można spokojnie umieścić na biurku, jest stosunkowo niewielka, właśnie dlatego ludzie chętnie mają ją u siebie w sklepie czy pracowni. Myślę, że właśnie w takim kierunku będzie się rozwijać rynek. Oczywiście pozostaną wielkie zakłady, ale wielu ludzi, którzy się bawią tą technologią, będzie bardzo zadowolonych. Kiedy wchodzi się do tej hali, można zobaczyć na stoisku Universal Woods wielkie, przepiękne obrazy, wszystkie drukowane za pomocą sublimacji atramentowej.

A: Jaka jest wytrzymałość na warunki zewnętrzne?
DM: To jest tusz do przeznaczenia wewnętrznego, jednak liczymy, że będziemy mogli zaoferować coś do wydruku zewnętrznego. Na tą chwilę jednak jest to tusz do wnętrz, natomiast materiał jest odporny na zadrapania, nie przylegają do niego zarazki, co jest także bardzo ważne. Sawgrass oferuje wysoką jakość, stabilny tusz, profile kolorów, ale także pomysły i ludzi, z którymi można porozmawiać. Obecnie w muzeum w Belgii trwa wystawa o historycznej bitwie, w ramach której prezentowane są wielkoformatowe wydruki stworzone przy użyciu naszego systemu.

A: Czy są jakieś ograniczenia odnośnie materiału?

DM: Tak. To musi być poliester, lub mieć poliestrową powłokę. Technologia ta oparta jest na wydruku na specjalnym papierze, który ma specjalna warstwę utrzymującą tusz na powierzchni. Następnie przenosi się wzór na materiał za pomocą gorącej prasy, tak więc to czas, ciśnienie i temperatura składają się na reakcję chemiczną.

A: Czyli to nie jest tylko nadruk na powierzchni?

DM: Nie, tusz wnika w materiał i dzięki temu wydruk jest odporny na ścieranie.

A: Dziękuję za rozmowę. Myślę, że przybliżyliśmy czytelnikom technologię i obszar zastosowań druku sublimacyjnego.

darcy-mauro-2-1k
Panie (od lewej) Ingrid Van Loocke – Channel Marketing Manager i Darcy Mauro – President, Sawgrass Consumer Division
darcy-mauro-1-1k

virtuoso-sjhd-vj628-prc-prophotoxf-print-1k

36x24panel-aod

36x24panel-aown

„ODKRYWANIE WILNA” w Galerii Domu Kultury Polskiej w Wilnie

Zapraszamy w dniu 10. 11. 2016 r. o godzinie 19,00 do Galerii Domu Kultury Polskiej w Wilnie, ul. Naugarduko 76, Wilno – Litwa, na uroczyste otwarcie wystawy fotograficznej pod tytułem „ODKRYWANIE WILNA”,której autorami są: Bożena Mozyro, Józefa Weronika Stokłosa,Zbigniew Stokłosa,Andrzej Małyszko, Michał Stokłosa, Wacław Kopytnik i Arkadiusz Cebula.

We invite on 10. 11. 2016. at 19.00 to the Gallery the House of Polish Culture in Vilnius, ul. Naugarduko 76, Vilnius – Lithuania, at the opening ceremony of a photo exhibition under the title „DISCOVERING VILNIUS,” whose authored by: Bozena Mozyro Jozefa Veronica Stoklosa, Zbigniew Stoklosa, Andrzej Malyszko, Michael Stoklosa, Waclaw Kopytnik i Arkadiusz Cebula.

plakat3 plakat4 plakat1 plakat2

XXVI TIPA AWARDS (2016)

Technical Image Press Association (TIPA) – stowarzyszenie pracy fotograficznej, przyznaje prestiżowe nagrody w wielu kategoriach związanych z fotografią, a ogólniej – z obrazowaniem. Zwyczajowo ceremonia rozdania nagród odbyła sięw trakcie targów PHOTOKINA w Kolonii.

Lista nagrodzonych dostępna jest na stronie TIPA. Raczej nie ma tam werdyktów kontrowersyjnych – podobnie jak poprzednimi laty – nagrodami podzielili się liczący gracze na rynku fotografii.

Na zdjęciach ceremonia wręczenia nagród.

photokina-2016_259 photokina-2016_260 photokina-2016_261 photokina-2016_268 photokina-2016_269 photokina-2016_271 photokina-2016_273 photokina-2016_276 photokina-2016_281 photokina-2016_283 photokina-2016_289 photokina-2016_293 photokina-2016_298 photokina-2016_299 photokina-2016_301 photokina-2016_302 photokina-2016_306 photokina-2016_308 photokina-2016_310 photokina-2016_312 photokina-2016_315 photokina-2016_316 photokina-2016_318 photokina-2016_320 photokina-2016_321 photokina-2016_323 photokina-2016_325 photokina-2016_328 photokina-2016_329 photokina-2016_332 photokina-2016_334 photokina-2016_335 photokina-2016_337 photokina-2016_339 photokina-2016_340 photokina-2016_344 photokina-2016_346 photokina-2016_347 photokina-2016_348 photokina-2016_350 photokina-2016_351 photokina-2016_352 photokina-2016_355 photokina-2016_358 photokina-2016_359 photokina-2016_362 photokina-2016_363 photokina-2016_364 photokina-2016_365 photokina-2016_367 photokina-2016_372 photokina-2016_373 photokina-2016_376 photokina-2016_386 photokina-2016_387 photokina-2016_400

PHOTOKINA 2016 – NAJWIĘKSZE TARGI FOTO W EUROPIE

PHOTOKINA 20-25 września 2016, Kolonia, Niemcy_IMG8123

Największe w Europie i wiodące w świecie targi branży fotograficznej. Co dwa lata odbywają się w Kolonii w Niemczech. Spotkasz tam nie tylko wszystkich liczących się producentów branży foto, ale sporo firm z Azji, specjalizujących się głównie w akcesoriach. Targom towarzyszą konferencje, gale nagród, wydarzenia artystyczne i kulturalne. Jeden dzień to za mało aby wszystko zobaczyć, dlatego redakcja Obscury rezerwuje sobie na Photokinę cały tydzień. Oczywiście, w rezultacie będziecie mogli zobaczyć obszerne reportaże fotograficzne, które dają w miarę pełny obraz targów.

Ale póki co, wspomnienia sprzed dwóch lat.

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/10/photokina-2014-competitions-awards.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/11/photokina-2014-exhibitors.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/10/photokina-2014-kolonia-niemcy.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/11/photokina-2014-community-v1.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/11/photokina-2014-events.html

Redakcja

Katmandu. Zdjęcia przed końcem świata

Fotografia nie jedno ma imię. Kolorowa i czarno-biała, portretowa i krajobrazowa, reporterska i studyjna, czysta sztuka lub zaangażowana społecznie. I wreszcie, dobra albo zła.

Dzisiaj i dobra i zaangażowana. Dwie panie, fotografujące podróżniczki, Elżbieta Targońska i Magda Wallner zaprezentowały fotografie z Katmandu, Nepal. Portrety, sceny rodzajowe, życie codzienne, zabytki – życie miasta zamknięte w obrazy fotograficzne…

Wernisaż odbył się dokładnie w pierwszą rocznicę tragicznego trzęsienia ziemi. 25 kwietnia 2015 roku Nepal nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopni w skali Richtera. Śmierć poniosło ok. 10 000 ludzi, mieszkańcy utracili domy, zniszczeniu uległy cenne zabytki, infrastruktura… Na zdjęciach widzimy Katmandu sprzed kataklizmu, to świat, którego w dużej części już nie ma.

Katmandu. Zdjęcia przed końcem świata”

25 kwietnia 2016 r, w rocznicę tragicznego trzęsienia ziemi w Nepalu w Galerii Wnętrz Domar odbył się niezwykły wernisaż fotografii Elżbiety Targońskiej i Magdy Wallner.

Wystawa, prezentowana do końca maja, obejmowała 32 obrazy, fotograficzny zapis podróży do Katmandu, opis jego codzienności i historii, wrażliwy obraz Nepalu w jego wielowątkowej krasie, Nepalu jeszcze nieświadomego zagrożenia, które go czeka.

Podczas wernisażu uczestnicy nie tylko poznali opowieści autorek o podróży po Nepalu, ale także historię realnej pomocy Nepalczykom i walki ze skutkami żywiołu, o których barwnie opowiedział dziennikarz telewizyjny i wykładowca Sławek Matczak z Fundacji Mała Polska w Nepalu, który kilka razy był w Himalajach. Można było zasmakować potraw kuchni nepalskiej i wsłuchać się w koncert mis tybetańskich.

Ale najważniejszym punktem programu była charytatywna aukcja prac oraz możliwość zakupu pocztówek-cegiełek, z których dochód przeznaczony został na wyposażenie Domku Doktora czyli przychodni w małej wiosce Dumre k. Katmandu, która najbardziej ucierpiała podczas trzęsienia ziemi. W Domku Doktora lekarze wolontariusze z Polski bezpłatnie udzielają porad i leczą mieszkańców. [materiały prasowe]

METRO by Ignacy50

Wystawa METRO by Ignacy50 prezentowana Galerii Teatru KOREZ w Katowicach, Plac Sejmu Śląskiego 2, do końca czerwca 2016.

Jak to się zaczęło?

Jak dla wielu z mojego pokolenia – Komunia i pierwszy aparat – w moim przypadku nie najgorszy FED – 4 (radziecka kopia aparatu Leica), pierwszy film zrobiony bez zdejmowania osłony z obiektywu… i jakoś poszło.

Kamień milowy to kurs fotograficzny zorganizowany przez ZHP pod egidą Świata Młodych – pierwsze zamieszczone zdjęcia, duma itd. I dziesiątki godzin w ciemni, które potem doprowadzą do zerwania z fotografią. Ale póki co zaczyna w plecaku uwierać buława Wielkiego Twórcy.

Przez kilka lat bezskutecznie próbuję sił na egzaminie na Wydział Operatorski łódzkiej Filmówki. Zamiast na studia trafiam do Studium policealnego w Katowicach. Wtedy to już jestem „zawodowcem” – próby zadziwienia świata, a na co dzień – śluby i kolejne godziny w atmosferze nasyconej TSS. Dochodzi do tego, że gdy tylko wchodzę do ciemni – nawet na stopach mam bąble…

Następuje to, co dziś nazywamy „wypaleniem” i fotografia odchodzi zupełnie na bok, aż znika.

Powraca po wielu latach – zaczynam pracę w reklamie – jestem znowu w studio, ale jako stylista, wymyślacz, chodzę po obrzeżach fotografii.

7 lat temu – na moich pięćdziesiątych urodzinach – goście oglądają w ogrodzie duże zdjęcia, opowieść z Pragi. Jakiś czas wcześniej kupuję cyfrowego Nikona D40 – wypoczynkowa podróż do Toskanii zamienia się w nieustanne fotografowanie, jakby ktoś coś odkorkował.

Poznany architekt wnętrz kupuje trochę zdjęć… i to już jest powrót. Pojawia się Ignacy50, potem świadomość, że fotografia cyfrowa to zupełnie coś innego niż tamta z której wyrosłem.

Pracuję coraz więcej, już pełną klatką. Coraz więcej wyjazdów, fotografii. Godziny przy poznawaniu Lightrooma – rośnie na powrót świadomość narzędzia. Z wyjazdów przywożę coraz więcej historii opowiadanych obiektywem niż tego, po co pojechałem – czyli motywów do fototapet etc.

Zaczyna powstawać NOTATNIK Z FOTOGRAFIĄ…..

Ciągnie mnie do dużych miast, a tam jest Metro. Tłum, bliskość, różnorodność, kilometry korytarzy i motyw za motywem. Zaczynam fotografować – nie ja pierwszy i pewnie nie ostatni staram się zobrazować atmosferę podziemnych korytarzy. Pierwsze zdjęcia mają datę 2008 – ostatnie z Amsterdamu 2016.

A jakaś anegdota ?

No jest… Prawdziwym powodem powstania przedsięwzięcia o tytule „METRO by Ignacy50” jest przypadkowa wizyta w Teatrze Elektrycznym w Skoczowie. Co to za miejsce? Efekt zwycięstwa Kultury nad komercją. Stare kino z roku 1913 przetrwało i odżyło. Na zewnątrz budynek wyremontowano zgodnie z wymogami Konserwatora, by w środku urządzić nowoczesną salę kinową na 100 miejsc. Powstało wspaniałe miejsce z poszanowaniem tradycji – zostawiono nazwę z początku XX wieku i … nie sprzedaje się tu kukurydzy. Ale prawdziwa perła to super nowoczesny projektor. Gdy po krótkiej rozmowie rzuciliśmy na ekran kilka moich zdjęć – byłem ugotowany. Musze tu coś zrobić. Kolejny „ wieczór z fotografią” znalazł swoje miejsce (wieczory z fotografią organizujemy z Żoną od kilku lat – fotografia jest pretekstem do spotkań i rozmów – po prostu).

Miejsce było, wynajęte niedrogo – zrobię pokaz zdjęć. Uwierzcie mi – 8 x 4,5 m to format znakomity do oglądania. Tylko co pokazać ?

I tak powstał fotocast. Musiał wypełnić wieczór. Gdy okazało się, że w Sali jest także znakomite nagłośnienie – zacząłem myśleć o muzyce. 272 fotografie, zmontowane w blisko 20 minutowy pokaz uświetnił muzyką młody, bielski kompozytor DOMINIK WAWAK.

Była sala, był pomysł na wieczór … to prawdziwa przyczyna powstania fotocastu.

Tamtego wieczoru wypełniliśmy całą salę (do rodziny należało tylko kilkunastu widzów) – prócz METRA pokazaliśmy dokument o święcie zmarłych w Meksyku – jego autorka to Mira Bernardes Rusin.

Od zmontowanych w ciąg obrazów fotografii było blisko do pomysłu na album i wystawę.

Nie ma sensu opisywać tego co już napisane i graficznie oprawione. 50 plansz mojej opowieści o metrze, które tworzą wystawę w katowickiej Galerii Teatru KOREZ to w zasadzie 50 stron albumu.

  1. Grafika to dzieło bielskiego projektanta MARKA KLIMKA. Fotografie zrobiłem ja, a ponieważ jestem strasznym „ gadaczem”, to wewnętrzny imperatyw twórczy (co by to nie znaczyło) kazał mi napisać do zdjęć teksty. Zakładany format to 50 x 50 cm, istnieje 1 egzemplarz wydrukowany, a reszta … jak to dzisiaj – w sieci.

Gdybym od tego Feda począwszy nie przerwał fotografowania – może to inni pisaliby o mnie. A może nie? Za to teraz udowadniam, że prawdziwe życie zaczyna się po 50-tce – twórcze też.

Ignacy Cembrzyński, czerwiec 2016

Autor łączy pasję fotograficzną z własnym biznesem. Prowadzi „sklep z fotografią”:

Sklep z Fotografią powstał wskutek inspiracji przywiezionej ze Sztokholmu. Zobaczyliśmy tam na jednej z wąskich uliczek Gamla Stan sklep ze zdjęciami, który nie odpowiadał definicji „Galerii”. Sprzedawano tam fotografię typu „vintage” w bardzo różnorodnych postaciach. Od reprodukcji na pudełku zapałek, podkładce pod piwo czy makatce, aż do plakatu, fotografii w passe-partout, na dużych powiększeniach oprawionych w ramy skończywszy.

Postanowiliśmy spróbować na naszym rynku – oczywiście biorąc pod uwagę nasze możliwości. Nazwa nasunęła się sama – skoro nie galeria to „sklep z fotografią”. Naszym mottem, czy też reklamowym baseline jest hasło: Ozdabiamy Wnętrza. Oczywiście najłatwiej sprawdzić co robimy na stronie www.sklepzfotografia.pl czy też na FB. Krótko – proponujemy wprowadzenie fotografii do wnętrz w bardzo różnorodnych formach (poza fotografią kolekcjonerską, tym zajmujemy się bardzo rzadko), na tworzywach sztucznych, płótnie, folii czy w formie fototapety bądź plakatu. Zdarzało nam się drukować podłogi oraz sufity czy też fotografie naprawdę wielkoformatowe – największe powiększenie z mojej klatki to 8 x 6 m, zajęło całą ścianę w dwukondygnacyjnym pomieszczeniu pewnego domu.

Od innych wyróżnia nas połączenie mojej wiedzy o poligrafii wielkoformatowej i fotografii oraz handlowo – internetowe doświadczenie mojej Żony. Do dyspozycji naszych Klientów są moje fotografie lub ich własne. Współpracujemy z coraz większą ilością projektantów wnętrz – to nasz wymarzony Klient.

Gdzieś na ” horyzoncie zdarzeń” mamy plany galeryjne, ale to przyszłość. Na razie utrzymujemy się na rynku już prawie 6 lat, co uznajemy za sukces.

Zdjęcia pochodzą z wystawy „METRO by Ignacy50”, zobacz także https://issuu.com/ignacy50/docs/metro_by_ignacy50_photobook

 

Fotografia reportażowa – refleksje przy okazji zlotu starych samochodów MOTOCLASSIC Zamek Topacz

Atrakcyjne imprezy przeciągają tłumy widzów, bardzo wielu z nich ma sprzęt fotograficzny. Porozmawiajmy chwilę o tym, jak fotografować takie wydarzenia, aby materiał miał wartość reportażową, a nie był tylko „niedzielną” pamiątką…

Reportaż to GRA ZESPOŁOWA – bardzo dobry reportaż może składać się z co najmniej dobrych zdjęć, świetne jedno zdjęcie nie sprawi, ze zbiór zdjęć przeciętnych da dobry reportaż, a jedno złe zdjęcie jest w stanie zepsuć dobrą całość.

Reportaż to opowieść – musi być jakaś historia. Oczywiście historia mniej lub bardziej. Reportaż z imprezy to historia mniej, jednak jakiś szkic dramaturgiczny należy przyjąć. Jeśli to wernisaż sztuki, można opowiedzieć chronologicznie: przychodzą pierwsi goście, następuje otwarcie – jakieś „przemówienia” i prezentacja autorów, goście oglądają wystawę, dyskusje w grupach, scenki rodzajowe, trochę wystawianych dzieł sztuki (ale bez przesady, to nie katalog). Można skupić się na artyście, i tym co dzieje się wokół niego; albo podzielić na rozdziały: artyści i oficjele, widzowie oglądający wystawę, migawki obyczajowe i ciekawostki… Możliwości jest wiele, nie trzeba wiedzieć w momencie robienia którą wybierzemy, zróbmy obfity materiał aby później mieć z czego wybierać.
Robiąc zdjęcia z koncertu, bohaterem na ogół jest zespół, i jemu poświęcamy najwięcej uwagi – jednak pamiętajmy, łatwo znudzić wieloma zdjęciami jednego zespołu, często z jednej lokalizacji. Postarajmy się o różne plany, fotografujmy widownię, ciekawe postaci czy zachowania. A jeśli uda się wejść za scenę po koncercie, mamy szansę na uchwycenie „backstage”.

MOTOCLASSIC Zamek Topacz to plenerowy zlot starych i nowych samochodów. Impreza przyciąga tłumy zwiedzających – w końcu wszyscy kochamy motoryzację. Myślę, że największym błędem byłoby fotografowanie tylko pojazdów, niezależnie jak stare lub luksusowe by były. Gdybyśmy chcieli pokazać choćby większość, zdjęć byłoby kilkaset i raczej nikt nie obejrzałby ich wszystkich. Oczywiście fotografujmy eksponaty, i to dużo, ale nie próbujmy konkurować z fotografią zawodową – nie mamy szans zrobić zdjęcia reklamowego. Starajmy się znaleźć własny sposób narracji, standardowe ujęcia uzupełnijmy detalami, nietypowa perspektywą, operujmy głębią ostrości, kątem widzenia. Nie unikajmy sztafażu, on często urozmaica obraz.
Ale fotografujmy także ludzi, jakieś ciekawe postaci, scenki rodzajowe. Czasami jest to ktoś ciekawie ubrany, kiedy indziej kolejka po napoje albo dziecko w zabawnej pozie. Nie należy bać się kontaktu z fotografowanymi – czasami nie zauważą, że są fotografowani, kiedy indziej skwitują uśmiechem (ważne, aby nie być spiętym, warto uśmiechać się pierwszemu), a czasami podejmą grę, zapozują, porozmawiają czy poproszą o podesłanie zdjęć. Trzeba być otwartym… Jeśli ktoś nie życzy sobie – nie ma sensu naciskać, przepraszamy i rezygnujemy (chyba że temat wart grzechu, wtedy trzeba postarać się jednak zrobić zdjęcie, ale dyskretnie, awantury niczemu nie służą). Na takiej dużej i rozległej imprezie warto obejść ją dwa razy, za pierwszym nie wszystko zauważymy, a dodatkowo możemy jedno obejście zrobić z jedną optyką (jakiś standardowy zoom – w moim przypadku Tamron 17-50 2.8), a drugie z inną (ja – Samyang 8mm f3 5 ae fish eye na zmianę z Pentax 135 2.5), co oszczędza ciągłych zmian obiektywów.
Impreza taka jak MOTOCLASSIC nie ma właściwie chronologii – wiele rzeczy dzieje się jednocześnie w wielu miejscach, nie ważne kiedy przyjdziesz – zobaczysz prawie wszystko. Brak liniowej narracji, więc trzeba szukać innego klucza do narracji. Może zbudować reportaż z sekcji (samochody stare, nowe, publiczność, atrakcje dodatkowe…), a może wymieszać tematy, tak aby były poprzeplatane? Wybór nie zawsze jest łatwy.

Plon jest obfity, więc należy go przejrzeć i możliwie dużo wyrzucić, w pierwszym rzędzie zdjęcia nieudane – nieostre, źle skadrowane (starajmy się kadrować na etapie robienia zdjęcia, kadrowanie na gotowym, nawet dużej rozdzielczości powinno być ostatecznością, nie po to mamy kilka obiektywów, aby potem coś przycinać), nudne czy takie, których nigdy nie wykorzystamy – zbyt intymne, fotografowany w zdecydowanie niekorzystnym ujęciu; nie jesteśmy paparazzi. Usuwamy także zdjęcia powtarzające się, choćby wszystkie wydawały się świetne, zostawiamy te, które wydaje się najlepsze – pozostałe nigdy się nie przydadzą. I tak zostanie zdjęć bardzo dużo.

Kolejny krok to wybór jakiegoś scenariusza i wstępny wybór zdjęć do obróbki. Reportaże drukowane zawierały kilka – kilkanaście zdjęć. W Internecie nie musimy się tak ograniczać – zarówno sieć jak i oglądający zniosą więcej. Jednak zawsze pamiętajmy, że ilość nie czyni jakości i nawet najlepsze zdjęcia w dużej ilości znużą – jeśli materiał jest obszerny i  wart pokazania, można go podzielić na kilka części, np. każda część trochę o czymś innym.
Publikacje w internecie, szczególnie te reportażowe, nie wymagają obróbki jak do katalogów czy na wystawę. Nie ma sensu wystawiać w pełnej rozdzielczości – nie dość, że mało kto będzie w takiej oglądał, to jeszcze narażamy się na piractwo i nadużycia naszej własności intelektualnej, choćby poprzez użycie w publikacjach bez naszej zgody. Przy wielkości współczesnych monitorów 1024 pikseli w dłuższym boku zupełnie wystarczy. Poza zmianą rozmiaru zdjęć musimy skorygować – tam gdzie są nieznacznie prześwietlone lub niedoświetlone (niedoświetlenie trudniej się koryguje) jasność, balans bieli czy inne drobne wady. Zdjęć z dużymi wadami już nie mamy – wyrzuciliśmy je wcześniej.
Większość programów do wywoływania/obróbki zdjęć cyfrowych ma możliwość takich korekt oraz pracy wsadowej (batch) – czyli wielu zdjęć naraz.

Ja fotografuję zawsze w RAW, bo, po pierwsze mam wystarczająco duże karty pamięci, a po drugie tylko RAW daje pełne możliwości obróbki. Nie stanowi to żadnego problemu ani w przeglądaniu ani wstępnej selekcji, czy nawet prostej obróbce – darmowy program IrfanView + pluginy obsługuje praktycznie wszystkie formaty zdjęć.

Po wstępnym wyborze zdjęć i ułożeniu w kolejności zgodnej z wybranym scenariuszem podchodzimy ponownie do selekcji. przeglądnijmy materiał, starając się patrzeć z perspektywy czytelnika. Usuńmy zdjęcia podobne, nie pasujące do całości, odbiegające technicznie lub klimatem, mogące wyraźnie naruszyć czyjeś dobra. Nie warto publikować zdjęć „reklamowych” – w końcu nikt nam za to nie płaci. Skorygujmy kolejność, tak aby nasza myśl była wyraźna i czytelna. I na koniec (na ogół to pobożne życzenie) poprośmy kogoś znajomego o opinię.

A teraz kilka przykładów z MOTOCLASSIC Zamek Topacz:

organizacja treści

Motoclassic15082015019

pojazdy – różne ujęcia (całość, detale, perspektywa…)

Motoclassic15082015208 Motoclassic15082015001 Motoclassic15082015012 Motoclassic15082015107 Motoclassic15082015130

scenki rodzajowe, hostessy…

Motoclassic15082015318 Motoclassic15082015020 Motoclassic15082015021 Motoclassic15082015025 Motoclassic15082015302

atrakcje towarzyszące

Motoclassic15082015308 Motoclassic15082015081 Motoclassic15082015086 Motoclassic15082015089

Więcej zdjęć tutaj (i nie oczekujcie, że wszystko co powyżej napisałem znajduje zastosowanie w moich reportażach – łatwo jest radzić…): http://gallblogonim.blogspot.com/2015/08/motoclassic-zamek-topacz-wrocaw-15.html

 

 

 

„Z niepewności w niepewność” wernisaż wystawy w Domku Romańskim

Dolnośląskie Centrum Fotografii jest agendą Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu. Mieści się w zabytkowym Domu Panien Trzebnickich, najstarszym budynku mieszkalnym Wrocławia z 1208 roku.

Dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego im. M.K. Čiurlionisa w Kownie Dolnośląskie Centrum Fotografii wykonało fotokopie oryginalnych 76 fotografii, ukazujących codzienne życie uchodźców w Wilnie na przełomie 1939 i 1940 roku. Na fotografiach uwiecznieni są Litwini, Polacy i Żydzi.

Bolesława i Edmund Zdanowscy „Z niepewności w niepewność: uchodźcy wojenni na Litwie w latach II Wojny Światowej” – 6.08-26.09.2015

„Z NIEPEWNOŚCI W NIEPEWNOŚĆ: UCHODŹCY WOJENNI NA LITWIE W LATACH II WOJNY ŚWIATOWEJ

W 2014 roku minęło 75 lat od chwili, gdy po napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę 1 września 1939 roku Litwę zalały tłumy uchodźców – ludności cywilnej oraz internowanych żołnierzy polskich. Nieco później, w październiku 1939 roku, przybyli też mieszkańcy Niemiec i Związku Sowieckiego, zmuszeni przez tamtejsze władze do opuszczenia swoich krajów.
Tamte wydarzenia były ogromnym wyzwaniem dla rządu Republiki Litewskiej, ponieważ wkrótce po odzyskaniu Wilna (10 października 1939 roku) musiano już rozwiązywać wiele problemów związanych z przyjęciem nowo przybyłych osób, m.in. bezpieczeństwa, rejestracji, zakwaterowania, wyżywienia, przydzielania zasiłków, świadczenia usług medycznych, opieki nad sierotami, oświaty i in. Według szacunkowych obliczeń Litewskiego Czerwonego Krzyża 2 grudnia 1939 roku zarejestrowano 18311 przybyłych osób: 3273 Litwinów, 7728 Polaków, 6860 Żydów, a w połowie stycznia 1940 roku takich osób na Litwie przypuszczalnie było już 34 939: 4173 Litwinów, 17297 Polaków, Białorusinów, Rosjan i 13469 Żydów.
W Dziale Fototeki i Dokumentacji Narodowego Muzeum Sztuki im. M. K. Čiurlionisa znajduje się unikalna kolekcja 76 fotografii. W celu zwrócenia uwagi społeczeństwa na ten fakt muzeum przygotowało wystawę zatytułowaną „Z niepewności w niepewność: uchodźcy wojenni na Litwie w latach II wojny światowej”, prezentującą codzienność ówczesnych uchodźców, silnie naznaczoną piętnem skomplikowanych stosunków międzypaństwowych, których echa pobrzmiewają do dziś.
Atmosferę panującą w Wilnie w końcu 1939 – na początku 1940 roku uwiecznili na swoich zdjęciach Edmund (1905–1984) i Bolesława (Tallat-Kelpšaitė, 1908–1982) Zdanowscy, którzy w 1945 roku repatriowali się do Gdyni. Córka znanej fotografki Janiny Tallat-Kelpšienė, wychowana w Kownie, przyjechała do Wilna na studia u wybitnego polskiego i litewskiego fotografika Jana Bułhaka (1876–1950), tu też została, wychodząc za mąż za Edmunda Zdanowskiego – ucznia i współpracownika samego mistrza.
Zdanowscy podjęli się wykonania tej misji na zamówienie Towarzystwa Pomocy Wileńszczyźnie (Draugija Vilniaus kraštui remti). Każda fotografia jest oznaczona wklęsłym odciskiem (E.B.ZDANAUSKAI/VILNIUS), na tylnej stronie widnieje pieczęć firmowa Zdanowskich (E. Ir B. Zdanauskai / FOTO – VILNIUS / Vilniaus, g-vė 25 b. 5) oraz przyklejona karteczka z wydrukowanym sugestywnym opisem przedstawionego obrazu, sporządzonym przez przedstawiciela Towarzystwa. Zarówno same fotografie, jak i komentarze są cennym ikonograficznym źródłem wiedzy o codzienności pozostającej w cieniu wydarzeń historycznych 1939 roku, odzwierciedlającym socjalne, społeczne, kulturalne i emocjonalno-psychologiczne aspekty życia uchodźców w Wilnie.
Wystawa zachęca do zwrócenia uwagi na wartości ogólnoludzkie, dostrzeżenie znaczenia działalności organizacji i towarzystw społecznych, takich jak Czerwony Krzyż, Towarzystwo Dobroczynności Litwinów Wileńskich (Vilniaus lietuvių labdarybės draugija), Kobiecy Komitet Pomocy (Moterų globos komitetas) i in., które wyciągnęły pomocną dłoń ludziom dotkniętym nieszczęściami wojennymi.
Zbiór powiększonych historyczno-dokumentalnych fotografii Zdanowskich po raz pierwszy został pokazany w Narodowym Muzeum Sztuki im. M. K. Čiurlionisa w Kownie w dniach 6 XI 2014 – 18 I 2015. Na fotografiach są uwiecznieni Litwini, Polacy i Żydzi. Chciałoby się wierzyć, że większość uchodźców przeżyła wojenną zawieruchę i – ocalała przez Litwę – rozpoczęła nowe życie w swojej ojczyźnie lub poza jej granicami.
Spotkanie z historią poprzez fotografie budzi najprzeróżniejsze uczucia. Ponieważ na wielu wizerunkach zostały przedstawione dzieci w różnym wieku, być może znajdą się osoby w podeszłym wieku, które – wdzięczne losowi za dar długiego życia – rozpoznają na fotografiach siebie bądź swoich bliskich.
(…) Średnia wielkość autentycznych fotografii wynosi 11,6 x 17,7 cm.”
Kurator wystawy Vaida Sirvydaitė-Rakutienė [materiały prasowe OKIS http://www.okis.pl/site/dla_mediow/n/1/n/1.html]

Wystawę otworzyli dyrektor Dolnośląskiego Centrum Fotografii – Jan Bortkiewicz, dyrektor NATIONAL MUSEUM OF ARTS w Kownie – Osvaldas Daugelis oraz Radca – Minister w Ambasadzie Republiki Litewskiej w Polsce – dr Audrius Aleksandras Žulys.

DomekRomanski12082015102

DomekRomanski12082015002 DomekRomanski12082015003 DomekRomanski12082015004 DomekRomanski12082015005 DomekRomanski12082015006 DomekRomanski12082015007 DomekRomanski12082015008 DomekRomanski12082015009 DomekRomanski12082015011 DomekRomanski12082015012 DomekRomanski12082015013 DomekRomanski12082015014 DomekRomanski12082015015 DomekRomanski12082015021 DomekRomanski12082015022 DomekRomanski12082015023 DomekRomanski12082015001DomekRomanski12082015024

DomekRomanski12082015026 DomekRomanski12082015027 DomekRomanski12082015028 DomekRomanski12082015029 DomekRomanski12082015031 DomekRomanski12082015034 DomekRomanski12082015038 DomekRomanski12082015040 DomekRomanski12082015042 DomekRomanski12082015044 DomekRomanski12082015045 DomekRomanski12082015046 DomekRomanski12082015047 DomekRomanski12082015048 DomekRomanski12082015049 DomekRomanski12082015050 DomekRomanski12082015051 DomekRomanski12082015052 DomekRomanski12082015053 DomekRomanski12082015054 DomekRomanski12082015057 DomekRomanski12082015058 DomekRomanski12082015059 DomekRomanski12082015060 DomekRomanski12082015061 DomekRomanski12082015062 DomekRomanski12082015063 DomekRomanski12082015064 DomekRomanski12082015065 DomekRomanski12082015066 DomekRomanski12082015067 DomekRomanski12082015068  DomekRomanski12082015070 DomekRomanski12082015071 DomekRomanski12082015072 DomekRomanski12082015076  DomekRomanski12082015078 DomekRomanski12082015079 DomekRomanski12082015080  DomekRomanski12082015082  DomekRomanski12082015085 DomekRomanski12082015086 DomekRomanski12082015087 DomekRomanski12082015088 DomekRomanski12082015089 DomekRomanski12082015090  DomekRomanski12082015092  DomekRomanski12082015094  DomekRomanski12082015096 DomekRomanski12082015097 DomekRomanski12082015098 DomekRomanski12082015099 DomekRomanski12082015100 DomekRomanski12082015101

 

Wernisaż wystawy fotografii “Pięć lat organizacji światowego konkursu – Wiary i wierni tego świata” – minirelacja

We współpracy z Domem Kultury Polskiej w Wilnie, w dniu 30 lipca 2015 r o godzinie 17,00 otworzyliśmy wystawę fotografii “Pięć lat organizacji światowego konkursu – Wiary i wierni tego świata”

Na ponad 200 fotografiach pokazaliśmy reprezentatywną część zbiorów jakie uzyskaliśmy w ramach 5 lat organizacji konkursu. W obszernych wnętrzach Galerii Domu Kultury Polskiej zobaczyć można różnorodne przejawy religijności na całym świecie okiem fotografów.

Dziękujemy gościnności Domu Kultury Polskiej mogliśmy po raz trzeci odwiedzić Wilno, tym razem otwieraliśmy “Pięć lat organizacji światowego konkursu – Wiary i wierni tego świata”. Poniżej kilkanaście zdjęć z otwarcia.

_AMA1101-1 _AMA1102-1 _AMA1103-1 _AMA1107-1 _AMA1109-1 _AMA1110-1 _AMA1112-1 _AMA1114-1 _AMA1117-1 _AMA1118-1 _AMA1119-1 _AMA1120 _AMA1121 _AMA1122 _AMA1123 _AMA1124 _AMA1126 _AMA1128 _AMA1129 _AMA1131 _AMA1132 _AMA1134 _AMA1135 _AMA1136 _AMA1137 _AMA1138 _AMA1139 _AMA1140 _AMA1141 _AMA1142 _AMA1144 _AMA1145 _AMA1146 _AMA1151 _AMA1152 _AMA1153 _AMA1154 _AMA1155 _AMA1156 _AMA1157 _AMA1158 _AMA1159 _AMA1162 _AMA1163