„SYNTHESIS” Erazm W. Felcyn

W momencie pojawienia się w moim zasięgu technologii cyfrowej (2006) podjąłem próby takich ingerencji w strukturę formalną obrazu fotograficznego, które – poprzez swoistą syntezę – modyfikowałyby jego przekaz. Badania dotyczyły nie tylko wpływu struktury obrazu na jego ekspresję. Interesowała mnie także kwestia reakcji na te prace, w których dokonywałem swoistego ataku na szczególne sacrum, jakim jest twarz ludzka. Podsumowanie trwających szereg lat eksperymentów ( w międzyczasie realizowałem inne projekty) zawarłem w zbiorze „SYNTHESIS”, który składa się z cykli „Szukając siebie samego”, „W obliczu przyszłości”, „Kartoteka”, ”Portrety biało-czarne”, „Portrety z czerwienią”, „Niepokonani” oraz „Portrety z gazety”. Zbiór ten stanowi jednak przede wszystkim opowieść o Człowieku, pisaną w głębokiej zadumie nad przyszłością – tą bliską, i tą daleką. Przekaz tej pełnej metafor wystawy jest wielowątkowy. Trafnie zatem odczytał moje intencje prof. Jacek Ojrzanowski pisząc: „ … dobro, choć walczy ze złem, zawsze egzystuje z nim w parze – to tajemnica, która odkrywam w tych dramatycznie ekspresyjnych dziełach”. Symbolizm ekspresyjny towarzyszy sztuce niemal od zarania jej istnienia. Znamiennym tegoż przykładem są najstarsze zachowane wizerunki twarzy ludzkich. Ciekawe, czy w zbiorze „SYNTHESIS” odnajdą Państwo ślady owej magii, z którą sztuka niegdyś tak silnie była związana. Ale jeszcze ciekawszą wydaje mi się tajemnica tego, dzięki czemu – ukazując niewiele – czasem udaje się powiedzieć tak dużo.

Erazm W. Felcyn

Notka biograficzna [http://www.zpafgdansk.pl/galeria,felcyn-wojciech-erazm.html]:
Erazm Wojciech Felcyn urodził się 7 marca 1946 roku w Bydgoszczy. Po studiach na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej (1964-1970) podjął pracę w macierzystej uczelni, gdzie w 1981 r. uzyskał stopień doktora nauk chemicznych za badania w dziedzinie chemii związków krzemosiarkowych. […] W latach 1964-1966 fotoreporter, a następnie (1966-1968) redaktor naczelny Ilustrowanego Magazynu Studentów PG „Kronika Studencka”. Współzałożyciel studenckich grup fotograficznych HOMO i ŻAK. Członek Sekcji Wystawienniczej Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego (1970-1976). Członek ZPAF od 2005 r. Zadebiutował w 1965 r. indywidualną wystawą „Na szlaku” w jednym z klubów studenckich Gdańska. W następnych latach wziął udział w licznych wystawach w kraju i na świecie (m.in. Adelaide, Edinburgh, Hong-Kong, Innsbruck, Newcastle, Sao Paulo, Sarajewo, Seefeld, Southampton, Sydney, Zwevegem), zdobywając szereg medali i prestiżowych wyróżnień. Do swych ważniejszych osiągnięć zalicza mającą prekursorski charakter autorską wystawę „Dzieci Nieprzetartego Szlaku” (Gdańsk, 1972, wspólnie z Leszkiem Pękalą), poświęconą dzieciom specjalnej troski. Na uwagę zasługuje też liczący kilkadziesiąt czarno-białych prac cykl „Kaszubskie Portrety” (zrealizowany w latach 1968-1972, obecnie własność muzeum etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich). Wspólnie z żoną (Katarzyna Sikora-Felcyn) stworzył barwną kolekcję pejzaży „Mazury z kokpitu” (1996- 2005), która była kilkukrotnie eksponowana w kraju i za granicą („Masuren 1996-2000”, Aschaffenburg, Niemcy, 2001). Jest współautorem zdjęć – z Niną Smolarz i Stefanem Figlarowiczem – do wystawy „U Maryny Bal 1968”, eksponowanej w 40 rocznicę wydarzeń marcowych (Muzeum Narodowe – Gdańska Galeria Fotografii, 2008). W latach 2003-2011 stworzył unikalną kolekcję zatytułowaną „INWAZJA – subiektywny portret śmieci”. Równolegle, w latach 2007-2010, powstawał cykl portretowy „Krąg”. Jest autorem licznych prac o charakterze eksperymentalnym. (więcej na stronie ZPF OKRĘG GDAŃSKI)

“Odkrywanie Wilna” wystawa DSAFiTA w Domu Kultury Polskiej w Wilnie listopad 2016

W dniu 10 listopada, w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, odbył się uroczysty wernisaż wystawy “Odkrywanie Wilna” prezentującej  fotografie członków Dolnośląskiego Stowarzyszenia Artystów Fotografików i Twórców Audiowizualnych – DSAFiTA z Wrocławia. To jedynie fragment obszernego materiału zgromadzonego w ciągu ostatnich czterech lat. Każdego roku kilku fotografików DSAFiTA odwiedzało Wilno, za każdym razem o innej porze roku.

Za każdym razem gościny użyczył DOM KULTURY POLSKIEJ w Wilnie, ważna placówka kulturalno – społeczna dla wszystkich Polaków zamieszkujących Litwę, ale także dla wzajemnych relacji Polaków i Litwinów.

Kuratorem wystawy jest pani Bożena Mozyro, Wilnianka, która także eksponowała swoje prace. Poniżej kilka zdjęć z wernisażu.

Wilno – obecnie stolica Litwy – to miasto o niezwykle burzliwych dziejach, których piętno odciska się nie tylko w tkance urbanistycznej, ale także wpływa na współczesne życie polityczne i społeczne.

Wzmiankowane po raz pierwszy stosunkowo późno w 1323 roku w liście wielkiego księcia Giedymina do papieża Jana XXII. W 1387 roku Wielki Książę Litewski i Król Polski Władysław Jagiełło w efekcie unii z Polską w Krewie w 1385 zorganizował w Wilnie uroczystość chrztu Litwy. Następne lata to rozwój miasta przerywany pożarami, najazdami Krzyżaków, Rosjan a w końcu bolszewików i Niemców.

Wilno było miastem wielokulturowym, zamieszkiwali tu Polacy, Żydzi, Rosjanie, Litwini i Białorusini…

Przez długi czas było to jedno z najważniejszych miast na wschodzie Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wilno posiada jedna z największych i najpiękniejszych Starówek w Europie, ale także można spotkać stuletnie drewniane chałupy, zabudowę z czasów carskich, potem komunistyczne bloki i wreszcie budownictwo nowoczesne, powstałe już za wolnej Litwy.
Fotografowanie Wilna ma długą historię, za najwybitniejszego fotografa Wilna uważa się Jana Bułhaka. Ale już przed Bułhakiem miasto miało swoich fotografów, pierwszy dagerotyp na ziemiach Rzeczpospolitej wykonano w Werkach (obrzeża Wilna) w 1839 roku. Dwadzieścia lat później miasto miało już trzy zakłady fotograficzne. Za pioniera fotografii wileńskiej uważany jest Józef Czechowicz, który w latach 70. XIX wieku wykonał około 200 fotografii miasta. Inni znani fotografowie z tego czasu to Stanisław Filibert Fleury, Bolesława i Edmund Zdanowscy, Kazimierz Lelewicz, Abdon Korzon, Józef Czechowicz, Albert Świeykowski, Miron Butkowski, Bracia Czyż, Aleksandras Jurasaitis, Stanisław Filibert Fleury, Tyburcy Chodźko, działający na przełomie XIX i XX wieku.
Takie były początki, ale historia wileńskiej fotografii to lata następne, aż do dnia dzisiejszego. W swoich pracach uwieczniają Wilno i okolicę tacy współcześni fotograficy jak Jerzy Karpowicz czy kuratorka wystawy Bożena Mozyro. Swój skromny udział w uwiecznianiu miasta maja także fotograficy DSAFiTA.

Sawgrass na PHOTOKINA 2016

W trakcie targów Photokina 2016 w Kolonii przeprowadziłem wywiad z Darcy Mauro – President, Sawgrass Consumer Division. Sympatyczna rozmówczyni ze swadą opowiadała o produktach Sawgrass i druku sublimacyjnym. Wydaje się, że poza branżą, mało kto słyszał o Sawgrass, a przecież jest to wiodący producent technologii sublimacyjnej, powszechnie stosowanej do druku na różnych obiektach, gadgetach, tekstyliach, ale także oferuje wysokiej jakości druki artystyczne.

Darcy Mauro: Nazywam się Darcy Mauro i jestem prezesem Sawgrass. Sawgrass to firma z siedzibą w Ameryce, która istnieje od 28 lat. Jest znana z innowacyjnych technologii związanych z drukiem sublimacyjnym. Wiele czasu i energii poświęcamy na rozwiązania dla drobnych użytkowników. Dzięki temu małe przedsiębiorstwa mogą także posiadać własną drukarkę, tusz, papier i samodzielnie tworzyć produkty, takie jak fotokubki, podkładki pod mysz, ale także gadżety turystyczne czy pomoce szkolne.
Podczas Fotokiny wspieramy naszych partnerów handlowych, którzy prezentują nasze rozwiązania, przede wszystkim z drukarkami o większych rozmiarach. Pokazujemy naszą nową drukarkę 25 calową Virtuoso, na bazie Mutoh VJ 628. To co jest wyjątkowe w naszych rozwiązaniach to fakt, że jesteśmy jedyną firmą, która posiada sublimacyjną drukarkę takich rozmiarów na rynku. Drukarka ta działa z 8 kolorami. Dla fotografa oznacza to rozwiązanie zapewniające kilka modeli barw, np. Dual CMYK (CMYK rozszerzony o jasny cyjan, jasną magentę, jasno czarny i bardzo jasny czarny), a także kolory fluorescencyjne. Umożliwia to efektywne dobranie schematu do potrzeb. Tusze fluorescencyjne oferują niespotykane możliwości fascynujących wydruków.
Wydruki tuszem ChromaBlast na panelach akrylowych ChromaLuxe mają wyjątkową trwałość 65 lat. To otwiera przed nami zupełnie nowy rynek na fotografów, którzy chcieliby wystawić swoje prace w galerii czy oferować jako dzieło sztuki.
Udało nam się zarazić entuzjazmem wielu ludzi, ponieważ ta metoda umożliwia również zastosowanie fluorescencji. Jako firma zajmująca się tuszem, skupiamy się na innowacjach dotyczących właśnie tuszu. Tusze fluorescencyjne świecą w ciemności, co jest dość ekscytujące i zabawne. To także nowość dla klientów.
Nowość, z której bardzo się cieszymy, to Virtuoso wyposażona w tusze pomarańczowy i niebieski, rozszerzające standardowy gamut. Dzięki temu możemy realizować bardzo wymagające wydruki komercyjne czy prezentacyjne.
To właśnie są rozwiązania, na których skupiamy się tu na Fotokinie. Pokazujemy małe drukarki biurkowe, na stoisku FujiFilm prezentowany jest cały sklep, Wonder Photo Shop (planowane jest otwieranie sklepów na całym świecie) w którym byłaby nasza mała biurkowa drukarka. Ludzie mogli by przynosić swoje fotografie i umieszczać je na kubkach i tego typu przedmiotach.
Tusze SubliJet-IQ Pro Photo XF w połączeniu z najwyższej jakości panelami ChromaLuxe oferują świetne i trwałe wydruki fotograficzne.

A: A co z biznesem w Polsce? Jesteście obecni na naszym rynku?
DM: Tak, w Polsce mamy jednego dealera, który współpracuje z nami już od bardzo dawna – Argo. Większość sprzedaży trafia do drobnych użytkowników. Kontynuujemy poszukiwania większych rynków fotograficznych, tak żebyśmy mogli kontynuować rozwijanie tego rynku, ponieważ wierzę, że jest tu potencjał, dlatego że dzieje się tu dużo fantastycznych rzeczy.
A: Jaka jest Pani opinia o technologii sublimacji? Czy ta technologia druku ma przyszłość?

DM: Wierzę, że przyszłość rysuje się w jasnych barwach, dzięki wszystkim ciekawym aplikacjom, do których ludzie mają dostęp. Jest więcej i więcej produktów, które wymyślają użytkownicy i które mogą wykorzystywać atrament sublimacyjny. Przykładem mogą być etui na telefony. W tej chwili najgorętszym towarem są skarpetki. Ludzie umieszczają zdjęcia na skarpetkach. Na dwóch rożnych lotniskach widziałam zdjęcie sublimowanych skarpetek. To szaleństwo. Nigdy byś nie wymyślił, żeby umieścić na skarpetkach zdjęcie czegoś takiego, jak członkowie amerykańskiej drużyny futbolowej.

A: I to jest wydrukowane?

DM: Tak, to są skarpetki z poliestru, można na nich drukować naszą technologią co chcemy, np. serferow w Los Angeles. Wygląda to na wielki biznes. To zaskakujące, jak czasem te dodatki modowe stają się niezwykle popularne. Człowiek nie spodziewałby się, jaki pomysł może okazać się hitem.

A: To ciekawe, pokazała Pani jak nowe gadżety i nowe technologie stymulują biznes.

DM: Tak! Nie mają wielkiej wartości materialnej ale dużą wartość osobistą. To szaleństwo, że biznes, który nie istniał rok temu, teraz jest tak popularny.
A: To nie jest pomysł Państwa firmy?

DM: Nie, to są nasi klienci. Zakupili nasz system i wyprodukowali produkt, który teraz sprzedają.

A: Jak wygląda biznes dla sztuki i fotografii? Czy wasze rozwiązania są dobre dla wysokiej jakości druku artystycznego?

DM: Większość artystów lub tego rodzaju klientów trafia do nas poprzez kogoś zajmującego się wydrukami lub w wyniku poszukiwania wysokiej jakości wydruków. Mamy także przypadki fotografów, którzy kupili nasz system na własność, ponieważ zależało im na możliwości ponownego drukowania swoich zdjęć, sprzedawania wydruków. Jest to dość proste. Drukarkę do druku artystycznego można spokojnie umieścić na biurku, jest stosunkowo niewielka, właśnie dlatego ludzie chętnie mają ją u siebie w sklepie czy pracowni. Myślę, że właśnie w takim kierunku będzie się rozwijać rynek. Oczywiście pozostaną wielkie zakłady, ale wielu ludzi, którzy się bawią tą technologią, będzie bardzo zadowolonych. Kiedy wchodzi się do tej hali, można zobaczyć na stoisku Universal Woods wielkie, przepiękne obrazy, wszystkie drukowane za pomocą sublimacji atramentowej.

A: Jaka jest wytrzymałość na warunki zewnętrzne?
DM: To jest tusz do przeznaczenia wewnętrznego, jednak liczymy, że będziemy mogli zaoferować coś do wydruku zewnętrznego. Na tą chwilę jednak jest to tusz do wnętrz, natomiast materiał jest odporny na zadrapania, nie przylegają do niego zarazki, co jest także bardzo ważne. Sawgrass oferuje wysoką jakość, stabilny tusz, profile kolorów, ale także pomysły i ludzi, z którymi można porozmawiać. Obecnie w muzeum w Belgii trwa wystawa o historycznej bitwie, w ramach której prezentowane są wielkoformatowe wydruki stworzone przy użyciu naszego systemu.

A: Czy są jakieś ograniczenia odnośnie materiału?

DM: Tak. To musi być poliester, lub mieć poliestrową powłokę. Technologia ta oparta jest na wydruku na specjalnym papierze, który ma specjalna warstwę utrzymującą tusz na powierzchni. Następnie przenosi się wzór na materiał za pomocą gorącej prasy, tak więc to czas, ciśnienie i temperatura składają się na reakcję chemiczną.

A: Czyli to nie jest tylko nadruk na powierzchni?

DM: Nie, tusz wnika w materiał i dzięki temu wydruk jest odporny na ścieranie.

A: Dziękuję za rozmowę. Myślę, że przybliżyliśmy czytelnikom technologię i obszar zastosowań druku sublimacyjnego.

darcy-mauro-2-1k
Panie (od lewej) Ingrid Van Loocke – Channel Marketing Manager i Darcy Mauro – President, Sawgrass Consumer Division
darcy-mauro-1-1k

virtuoso-sjhd-vj628-prc-prophotoxf-print-1k

36x24panel-aod

36x24panel-aown

“ODKRYWANIE WILNA” w Galerii Domu Kultury Polskiej w Wilnie

Zapraszamy w dniu 10. 11. 2016 r. o godzinie 19,00 do Galerii Domu Kultury Polskiej w Wilnie, ul. Naugarduko 76, Wilno – Litwa, na uroczyste otwarcie wystawy fotograficznej pod tytułem “ODKRYWANIE WILNA”,której autorami są: Bożena Mozyro, Józefa Weronika Stokłosa,Zbigniew Stokłosa,Andrzej Małyszko, Michał Stokłosa, Wacław Kopytnik i Arkadiusz Cebula.

We invite on 10. 11. 2016. at 19.00 to the Gallery the House of Polish Culture in Vilnius, ul. Naugarduko 76, Vilnius – Lithuania, at the opening ceremony of a photo exhibition under the title “DISCOVERING VILNIUS,” whose authored by: Bozena Mozyro Jozefa Veronica Stoklosa, Zbigniew Stoklosa, Andrzej Malyszko, Michael Stoklosa, Waclaw Kopytnik i Arkadiusz Cebula.

plakat3 plakat4 plakat1 plakat2

XXVI TIPA AWARDS (2016)

Technical Image Press Association (TIPA) – stowarzyszenie pracy fotograficznej, przyznaje prestiżowe nagrody w wielu kategoriach związanych z fotografią, a ogólniej – z obrazowaniem. Zwyczajowo ceremonia rozdania nagród odbyła sięw trakcie targów PHOTOKINA w Kolonii.

Lista nagrodzonych dostępna jest na stronie TIPA. Raczej nie ma tam werdyktów kontrowersyjnych – podobnie jak poprzednimi laty – nagrodami podzielili się liczący gracze na rynku fotografii.

Na zdjęciach ceremonia wręczenia nagród.

photokina-2016_259 photokina-2016_260 photokina-2016_261 photokina-2016_268 photokina-2016_269 photokina-2016_271 photokina-2016_273 photokina-2016_276 photokina-2016_281 photokina-2016_283 photokina-2016_289 photokina-2016_293 photokina-2016_298 photokina-2016_299 photokina-2016_301 photokina-2016_302 photokina-2016_306 photokina-2016_308 photokina-2016_310 photokina-2016_312 photokina-2016_315 photokina-2016_316 photokina-2016_318 photokina-2016_320 photokina-2016_321 photokina-2016_323 photokina-2016_325 photokina-2016_328 photokina-2016_329 photokina-2016_332 photokina-2016_334 photokina-2016_335 photokina-2016_337 photokina-2016_339 photokina-2016_340 photokina-2016_344 photokina-2016_346 photokina-2016_347 photokina-2016_348 photokina-2016_350 photokina-2016_351 photokina-2016_352 photokina-2016_355 photokina-2016_358 photokina-2016_359 photokina-2016_362 photokina-2016_363 photokina-2016_364 photokina-2016_365 photokina-2016_367 photokina-2016_372 photokina-2016_373 photokina-2016_376 photokina-2016_386 photokina-2016_387 photokina-2016_400

PHOTOKINA 2016 – NAJWIĘKSZE TARGI FOTO W EUROPIE

PHOTOKINA 20-25 września 2016, Kolonia, Niemcy_IMG8123

Największe w Europie i wiodące w świecie targi branży fotograficznej. Co dwa lata odbywają się w Kolonii w Niemczech. Spotkasz tam nie tylko wszystkich liczących się producentów branży foto, ale sporo firm z Azji, specjalizujących się głównie w akcesoriach. Targom towarzyszą konferencje, gale nagród, wydarzenia artystyczne i kulturalne. Jeden dzień to za mało aby wszystko zobaczyć, dlatego redakcja Obscury rezerwuje sobie na Photokinę cały tydzień. Oczywiście, w rezultacie będziecie mogli zobaczyć obszerne reportaże fotograficzne, które dają w miarę pełny obraz targów.

Ale póki co, wspomnienia sprzed dwóch lat.

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/10/photokina-2014-competitions-awards.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/11/photokina-2014-exhibitors.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/10/photokina-2014-kolonia-niemcy.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/11/photokina-2014-community-v1.html

http://gallblogonim.blogspot.com/2014/11/photokina-2014-events.html

Redakcja

Katmandu. Zdjęcia przed końcem świata

Fotografia nie jedno ma imię. Kolorowa i czarno-biała, portretowa i krajobrazowa, reporterska i studyjna, czysta sztuka lub zaangażowana społecznie. I wreszcie, dobra albo zła.

Dzisiaj i dobra i zaangażowana. Dwie panie, fotografujące podróżniczki, Elżbieta Targońska i Magda Wallner zaprezentowały fotografie z Katmandu, Nepal. Portrety, sceny rodzajowe, życie codzienne, zabytki – życie miasta zamknięte w obrazy fotograficzne…

Wernisaż odbył się dokładnie w pierwszą rocznicę tragicznego trzęsienia ziemi. 25 kwietnia 2015 roku Nepal nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopni w skali Richtera. Śmierć poniosło ok. 10 000 ludzi, mieszkańcy utracili domy, zniszczeniu uległy cenne zabytki, infrastruktura… Na zdjęciach widzimy Katmandu sprzed kataklizmu, to świat, którego w dużej części już nie ma.

[wptf id=”18″]

Katmandu. Zdjęcia przed końcem świata”

25 kwietnia 2016 r, w rocznicę tragicznego trzęsienia ziemi w Nepalu w Galerii Wnętrz Domar odbył się niezwykły wernisaż fotografii Elżbiety Targońskiej i Magdy Wallner.

Wystawa, prezentowana do końca maja, obejmowała 32 obrazy, fotograficzny zapis podróży do Katmandu, opis jego codzienności i historii, wrażliwy obraz Nepalu w jego wielowątkowej krasie, Nepalu jeszcze nieświadomego zagrożenia, które go czeka.

Podczas wernisażu uczestnicy nie tylko poznali opowieści autorek o podróży po Nepalu, ale także historię realnej pomocy Nepalczykom i walki ze skutkami żywiołu, o których barwnie opowiedział dziennikarz telewizyjny i wykładowca Sławek Matczak z Fundacji Mała Polska w Nepalu, który kilka razy był w Himalajach. Można było zasmakować potraw kuchni nepalskiej i wsłuchać się w koncert mis tybetańskich.

Ale najważniejszym punktem programu była charytatywna aukcja prac oraz możliwość zakupu pocztówek-cegiełek, z których dochód przeznaczony został na wyposażenie Domku Doktora czyli przychodni w małej wiosce Dumre k. Katmandu, która najbardziej ucierpiała podczas trzęsienia ziemi. W Domku Doktora lekarze wolontariusze z Polski bezpłatnie udzielają porad i leczą mieszkańców. [materiały prasowe]

[wptf id=”19″]

METRO by Ignacy50

Wystawa METRO by Ignacy50 prezentowana Galerii Teatru KOREZ w Katowicach, Plac Sejmu Śląskiego 2, do końca czerwca 2016.

Jak to się zaczęło?

Jak dla wielu z mojego pokolenia – Komunia i pierwszy aparat – w moim przypadku nie najgorszy FED – 4 (radziecka kopia aparatu Leica), pierwszy film zrobiony bez zdejmowania osłony z obiektywu… i jakoś poszło.

Kamień milowy to kurs fotograficzny zorganizowany przez ZHP pod egidą Świata Młodych – pierwsze zamieszczone zdjęcia, duma itd. I dziesiątki godzin w ciemni, które potem doprowadzą do zerwania z fotografią. Ale póki co zaczyna w plecaku uwierać buława Wielkiego Twórcy.

Przez kilka lat bezskutecznie próbuję sił na egzaminie na Wydział Operatorski łódzkiej Filmówki. Zamiast na studia trafiam do Studium policealnego w Katowicach. Wtedy to już jestem „zawodowcem” – próby zadziwienia świata, a na co dzień – śluby i kolejne godziny w atmosferze nasyconej TSS. Dochodzi do tego, że gdy tylko wchodzę do ciemni – nawet na stopach mam bąble…

Następuje to, co dziś nazywamy „wypaleniem” i fotografia odchodzi zupełnie na bok, aż znika.

Powraca po wielu latach – zaczynam pracę w reklamie – jestem znowu w studio, ale jako stylista, wymyślacz, chodzę po obrzeżach fotografii.

7 lat temu – na moich pięćdziesiątych urodzinach – goście oglądają w ogrodzie duże zdjęcia, opowieść z Pragi. Jakiś czas wcześniej kupuję cyfrowego Nikona D40 – wypoczynkowa podróż do Toskanii zamienia się w nieustanne fotografowanie, jakby ktoś coś odkorkował.

Poznany architekt wnętrz kupuje trochę zdjęć… i to już jest powrót. Pojawia się Ignacy50, potem świadomość, że fotografia cyfrowa to zupełnie coś innego niż tamta z której wyrosłem.

Pracuję coraz więcej, już pełną klatką. Coraz więcej wyjazdów, fotografii. Godziny przy poznawaniu Lightrooma – rośnie na powrót świadomość narzędzia. Z wyjazdów przywożę coraz więcej historii opowiadanych obiektywem niż tego, po co pojechałem – czyli motywów do fototapet etc.

Zaczyna powstawać NOTATNIK Z FOTOGRAFIĄ…..

Ciągnie mnie do dużych miast, a tam jest Metro. Tłum, bliskość, różnorodność, kilometry korytarzy i motyw za motywem. Zaczynam fotografować – nie ja pierwszy i pewnie nie ostatni staram się zobrazować atmosferę podziemnych korytarzy. Pierwsze zdjęcia mają datę 2008 – ostatnie z Amsterdamu 2016.

A jakaś anegdota ?

No jest… Prawdziwym powodem powstania przedsięwzięcia o tytule „METRO by Ignacy50” jest przypadkowa wizyta w Teatrze Elektrycznym w Skoczowie. Co to za miejsce? Efekt zwycięstwa Kultury nad komercją. Stare kino z roku 1913 przetrwało i odżyło. Na zewnątrz budynek wyremontowano zgodnie z wymogami Konserwatora, by w środku urządzić nowoczesną salę kinową na 100 miejsc. Powstało wspaniałe miejsce z poszanowaniem tradycji – zostawiono nazwę z początku XX wieku i … nie sprzedaje się tu kukurydzy. Ale prawdziwa perła to super nowoczesny projektor. Gdy po krótkiej rozmowie rzuciliśmy na ekran kilka moich zdjęć – byłem ugotowany. Musze tu coś zrobić. Kolejny „ wieczór z fotografią” znalazł swoje miejsce (wieczory z fotografią organizujemy z Żoną od kilku lat – fotografia jest pretekstem do spotkań i rozmów – po prostu).

Miejsce było, wynajęte niedrogo – zrobię pokaz zdjęć. Uwierzcie mi – 8 x 4,5 m to format znakomity do oglądania. Tylko co pokazać ?

I tak powstał fotocast. Musiał wypełnić wieczór. Gdy okazało się, że w Sali jest także znakomite nagłośnienie – zacząłem myśleć o muzyce. 272 fotografie, zmontowane w blisko 20 minutowy pokaz uświetnił muzyką młody, bielski kompozytor DOMINIK WAWAK.

Była sala, był pomysł na wieczór … to prawdziwa przyczyna powstania fotocastu.

Tamtego wieczoru wypełniliśmy całą salę (do rodziny należało tylko kilkunastu widzów) – prócz METRA pokazaliśmy dokument o święcie zmarłych w Meksyku – jego autorka to Mira Bernardes Rusin.

Od zmontowanych w ciąg obrazów fotografii było blisko do pomysłu na album i wystawę.

Nie ma sensu opisywać tego co już napisane i graficznie oprawione. 50 plansz mojej opowieści o metrze, które tworzą wystawę w katowickiej Galerii Teatru KOREZ to w zasadzie 50 stron albumu.

  1. Grafika to dzieło bielskiego projektanta MARKA KLIMKA. Fotografie zrobiłem ja, a ponieważ jestem strasznym „ gadaczem”, to wewnętrzny imperatyw twórczy (co by to nie znaczyło) kazał mi napisać do zdjęć teksty. Zakładany format to 50 x 50 cm, istnieje 1 egzemplarz wydrukowany, a reszta … jak to dzisiaj – w sieci.

Gdybym od tego Feda począwszy nie przerwał fotografowania – może to inni pisaliby o mnie. A może nie? Za to teraz udowadniam, że prawdziwe życie zaczyna się po 50-tce – twórcze też.

Ignacy Cembrzyński, czerwiec 2016

Autor łączy pasję fotograficzną z własnym biznesem. Prowadzi “sklep z fotografią”:

Sklep z Fotografią powstał wskutek inspiracji przywiezionej ze Sztokholmu. Zobaczyliśmy tam na jednej z wąskich uliczek Gamla Stan sklep ze zdjęciami, który nie odpowiadał definicji “Galerii”. Sprzedawano tam fotografię typu “vintage” w bardzo różnorodnych postaciach. Od reprodukcji na pudełku zapałek, podkładce pod piwo czy makatce, aż do plakatu, fotografii w passe-partout, na dużych powiększeniach oprawionych w ramy skończywszy.

Postanowiliśmy spróbować na naszym rynku – oczywiście biorąc pod uwagę nasze możliwości. Nazwa nasunęła się sama – skoro nie galeria to “sklep z fotografią”. Naszym mottem, czy też reklamowym baseline jest hasło: Ozdabiamy Wnętrza. Oczywiście najłatwiej sprawdzić co robimy na stronie www.sklepzfotografia.pl czy też na FB. Krótko – proponujemy wprowadzenie fotografii do wnętrz w bardzo różnorodnych formach (poza fotografią kolekcjonerską, tym zajmujemy się bardzo rzadko), na tworzywach sztucznych, płótnie, folii czy w formie fototapety bądź plakatu. Zdarzało nam się drukować podłogi oraz sufity czy też fotografie naprawdę wielkoformatowe – największe powiększenie z mojej klatki to 8 x 6 m, zajęło całą ścianę w dwukondygnacyjnym pomieszczeniu pewnego domu.

Od innych wyróżnia nas połączenie mojej wiedzy o poligrafii wielkoformatowej i fotografii oraz handlowo – internetowe doświadczenie mojej Żony. Do dyspozycji naszych Klientów są moje fotografie lub ich własne. Współpracujemy z coraz większą ilością projektantów wnętrz – to nasz wymarzony Klient.

Gdzieś na ” horyzoncie zdarzeń” mamy plany galeryjne, ale to przyszłość. Na razie utrzymujemy się na rynku już prawie 6 lat, co uznajemy za sukces.

Zdjęcia pochodzą z wystawy “METRO by Ignacy50”, zobacz także https://issuu.com/ignacy50/docs/metro_by_ignacy50_photobook

 [wptf id=”16″]

Fotografia reportażowa – refleksje przy okazji zlotu starych samochodów MOTOCLASSIC Zamek Topacz

Atrakcyjne imprezy przeciągają tłumy widzów, bardzo wielu z nich ma sprzęt fotograficzny. Porozmawiajmy chwilę o tym, jak fotografować takie wydarzenia, aby materiał miał wartość reportażową, a nie był tylko “niedzielną” pamiątką…

Reportaż to GRA ZESPOŁOWA – bardzo dobry reportaż może składać się z co najmniej dobrych zdjęć, świetne jedno zdjęcie nie sprawi, ze zbiór zdjęć przeciętnych da dobry reportaż, a jedno złe zdjęcie jest w stanie zepsuć dobrą całość.

Reportaż to opowieść – musi być jakaś historia. Oczywiście historia mniej lub bardziej. Reportaż z imprezy to historia mniej, jednak jakiś szkic dramaturgiczny należy przyjąć. Jeśli to wernisaż sztuki, można opowiedzieć chronologicznie: przychodzą pierwsi goście, następuje otwarcie – jakieś “przemówienia” i prezentacja autorów, goście oglądają wystawę, dyskusje w grupach, scenki rodzajowe, trochę wystawianych dzieł sztuki (ale bez przesady, to nie katalog). Można skupić się na artyście, i tym co dzieje się wokół niego; albo podzielić na rozdziały: artyści i oficjele, widzowie oglądający wystawę, migawki obyczajowe i ciekawostki… Możliwości jest wiele, nie trzeba wiedzieć w momencie robienia którą wybierzemy, zróbmy obfity materiał aby później mieć z czego wybierać.
Robiąc zdjęcia z koncertu, bohaterem na ogół jest zespół, i jemu poświęcamy najwięcej uwagi – jednak pamiętajmy, łatwo znudzić wieloma zdjęciami jednego zespołu, często z jednej lokalizacji. Postarajmy się o różne plany, fotografujmy widownię, ciekawe postaci czy zachowania. A jeśli uda się wejść za scenę po koncercie, mamy szansę na uchwycenie “backstage”.

MOTOCLASSIC Zamek Topacz to plenerowy zlot starych i nowych samochodów. Impreza przyciąga tłumy zwiedzających – w końcu wszyscy kochamy motoryzację. Myślę, że największym błędem byłoby fotografowanie tylko pojazdów, niezależnie jak stare lub luksusowe by były. Gdybyśmy chcieli pokazać choćby większość, zdjęć byłoby kilkaset i raczej nikt nie obejrzałby ich wszystkich. Oczywiście fotografujmy eksponaty, i to dużo, ale nie próbujmy konkurować z fotografią zawodową – nie mamy szans zrobić zdjęcia reklamowego. Starajmy się znaleźć własny sposób narracji, standardowe ujęcia uzupełnijmy detalami, nietypowa perspektywą, operujmy głębią ostrości, kątem widzenia. Nie unikajmy sztafażu, on często urozmaica obraz.
Ale fotografujmy także ludzi, jakieś ciekawe postaci, scenki rodzajowe. Czasami jest to ktoś ciekawie ubrany, kiedy indziej kolejka po napoje albo dziecko w zabawnej pozie. Nie należy bać się kontaktu z fotografowanymi – czasami nie zauważą, że są fotografowani, kiedy indziej skwitują uśmiechem (ważne, aby nie być spiętym, warto uśmiechać się pierwszemu), a czasami podejmą grę, zapozują, porozmawiają czy poproszą o podesłanie zdjęć. Trzeba być otwartym… Jeśli ktoś nie życzy sobie – nie ma sensu naciskać, przepraszamy i rezygnujemy (chyba że temat wart grzechu, wtedy trzeba postarać się jednak zrobić zdjęcie, ale dyskretnie, awantury niczemu nie służą). Na takiej dużej i rozległej imprezie warto obejść ją dwa razy, za pierwszym nie wszystko zauważymy, a dodatkowo możemy jedno obejście zrobić z jedną optyką (jakiś standardowy zoom – w moim przypadku Tamron 17-50 2.8), a drugie z inną (ja – Samyang 8mm f3 5 ae fish eye na zmianę z Pentax 135 2.5), co oszczędza ciągłych zmian obiektywów.
Impreza taka jak MOTOCLASSIC nie ma właściwie chronologii – wiele rzeczy dzieje się jednocześnie w wielu miejscach, nie ważne kiedy przyjdziesz – zobaczysz prawie wszystko. Brak liniowej narracji, więc trzeba szukać innego klucza do narracji. Może zbudować reportaż z sekcji (samochody stare, nowe, publiczność, atrakcje dodatkowe…), a może wymieszać tematy, tak aby były poprzeplatane? Wybór nie zawsze jest łatwy.

Plon jest obfity, więc należy go przejrzeć i możliwie dużo wyrzucić, w pierwszym rzędzie zdjęcia nieudane – nieostre, źle skadrowane (starajmy się kadrować na etapie robienia zdjęcia, kadrowanie na gotowym, nawet dużej rozdzielczości powinno być ostatecznością, nie po to mamy kilka obiektywów, aby potem coś przycinać), nudne czy takie, których nigdy nie wykorzystamy – zbyt intymne, fotografowany w zdecydowanie niekorzystnym ujęciu; nie jesteśmy paparazzi. Usuwamy także zdjęcia powtarzające się, choćby wszystkie wydawały się świetne, zostawiamy te, które wydaje się najlepsze – pozostałe nigdy się nie przydadzą. I tak zostanie zdjęć bardzo dużo.

Kolejny krok to wybór jakiegoś scenariusza i wstępny wybór zdjęć do obróbki. Reportaże drukowane zawierały kilka – kilkanaście zdjęć. W Internecie nie musimy się tak ograniczać – zarówno sieć jak i oglądający zniosą więcej. Jednak zawsze pamiętajmy, że ilość nie czyni jakości i nawet najlepsze zdjęcia w dużej ilości znużą – jeśli materiał jest obszerny i  wart pokazania, można go podzielić na kilka części, np. każda część trochę o czymś innym.
Publikacje w internecie, szczególnie te reportażowe, nie wymagają obróbki jak do katalogów czy na wystawę. Nie ma sensu wystawiać w pełnej rozdzielczości – nie dość, że mało kto będzie w takiej oglądał, to jeszcze narażamy się na piractwo i nadużycia naszej własności intelektualnej, choćby poprzez użycie w publikacjach bez naszej zgody. Przy wielkości współczesnych monitorów 1024 pikseli w dłuższym boku zupełnie wystarczy. Poza zmianą rozmiaru zdjęć musimy skorygować – tam gdzie są nieznacznie prześwietlone lub niedoświetlone (niedoświetlenie trudniej się koryguje) jasność, balans bieli czy inne drobne wady. Zdjęć z dużymi wadami już nie mamy – wyrzuciliśmy je wcześniej.
Większość programów do wywoływania/obróbki zdjęć cyfrowych ma możliwość takich korekt oraz pracy wsadowej (batch) – czyli wielu zdjęć naraz.

Ja fotografuję zawsze w RAW, bo, po pierwsze mam wystarczająco duże karty pamięci, a po drugie tylko RAW daje pełne możliwości obróbki. Nie stanowi to żadnego problemu ani w przeglądaniu ani wstępnej selekcji, czy nawet prostej obróbce – darmowy program IrfanView + pluginy obsługuje praktycznie wszystkie formaty zdjęć.

Po wstępnym wyborze zdjęć i ułożeniu w kolejności zgodnej z wybranym scenariuszem podchodzimy ponownie do selekcji. przeglądnijmy materiał, starając się patrzeć z perspektywy czytelnika. Usuńmy zdjęcia podobne, nie pasujące do całości, odbiegające technicznie lub klimatem, mogące wyraźnie naruszyć czyjeś dobra. Nie warto publikować zdjęć “reklamowych” – w końcu nikt nam za to nie płaci. Skorygujmy kolejność, tak aby nasza myśl była wyraźna i czytelna. I na koniec (na ogół to pobożne życzenie) poprośmy kogoś znajomego o opinię.

A teraz kilka przykładów z MOTOCLASSIC Zamek Topacz:

organizacja treści

Motoclassic15082015019

pojazdy – różne ujęcia (całość, detale, perspektywa…)

Motoclassic15082015208 Motoclassic15082015001 Motoclassic15082015012 Motoclassic15082015107 Motoclassic15082015130

scenki rodzajowe, hostessy…

Motoclassic15082015318 Motoclassic15082015020 Motoclassic15082015021 Motoclassic15082015025 Motoclassic15082015302

atrakcje towarzyszące

Motoclassic15082015308 Motoclassic15082015081 Motoclassic15082015086 Motoclassic15082015089

Więcej zdjęć tutaj (i nie oczekujcie, że wszystko co powyżej napisałem znajduje zastosowanie w moich reportażach – łatwo jest radzić…): http://gallblogonim.blogspot.com/2015/08/motoclassic-zamek-topacz-wrocaw-15.html