Wystawa „New York, New York…” – Galeria Kawowej La Habna

W Galerii Kawowej La Habana, 11 maja, otwarta została wystawa fotografii dwóch autorów, Krzysztofa Stefańskiego oraz Jerzego Krzysztofa Kosa, będąca plonem ich wyjazdu do Nowego Yorku. Tak opisują autorzy tę wyprawę:

Wystawa „New York, New York…”, prezentowana w „Galerii Kawowej La Habna” prowadzonej przez Mirosława Łanowieckiego oraz Marka Pieczonkę, jest plonem naszego kilkutygodniowego pobytu w tym mieście, na przełomie sierpnia i września 2025 r. Obaj jako historycy sztuki, zajmujący się architekturą XIX i XX w. przemierzaliśmy miasto – nie tylko Manhattan, ale i inne dzielnice: Brooklyn, Queens, Bronx – z aparatami fotograficznymi w ręku: pieszo, kilkanaście kilometrów dziennie, ale oczywiście również metrem, autobusami, statkiem oraz kolejką napowietrzną. Interesowała nas zarówno architektura wspaniałych drapaczy chmur i biurowców Dolnego i Środkowego Manhattanu, jak i brzydota tandetnej zabudowy wielu części miasta, czy też egzotyka dzielnicy chińskiej. Fascynowała nas również nowojorska ulica z tłumami przechodniów o różnym kolorze skóry i oryginalnymi postaciami na niej się pojawiającymi: narkomanami, bezdomnymi, ludźmi zaburzonymi psychicznie czy samozwańczymi kaznodziejami. Przedstawione na wystawie zdjęcia to tylko fragment bogatego dorobku z naszych nowojorskich peregrynacji – pozostajemy z nadzieją, że będą kolejne okazje, by przedstawić następne odsłony pejzaży tego fascynującego miasta oglądanego przez obiektywy naszych aparatów fotograficznych.

Krzysztof Stefański – absolwent Katedry Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego. Od początku lat 80. pracownik naukowy łódzkich uczelni: Politechniki i Uniwersytetu, zajmujący się historią architektury XIX i XX w. Jako fotograf-amator dokumentuje zabytkowe budowle Polski i Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Włoch.

Jerzy Krzysztof Kos – historyk sztuki, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Badacz dziejów architektury XVIII i XIX w. (głównie śląskiej) fotograf-amator; interesuje się także historią fotografii.

Relacja z wernisażu

Nowy York na fotografiach autorów

Zofia Rydet. Nieskończoność dalekich dróg

W Galerii BWA w Jeleniej Górze, 15 maja odbył się wernisaż wystawy prac Zofii Rydet oraz spotkanie z Zofią Augustyńską-Martyniak z Fundacji im. Zofii Rydet oraz Andrzejem Pawełczykiem.

Z materiałów organizatora:
Na wystawie w BWA zobaczymy fotografie z trzech ważnych cykli Autorki
Nieskończoność dalekich dróg, Cisza przemijania, Świat uczuć i wyobraźni.

Zofia Rydet, urodziła się w 1911 r. w Stanisławowie na Kresach Wschodnich. Zmarła w 1997 r. w Gliwicach. W 1933 roku ukończyła Główną Szkołę Gospodarczą w Snopkowie pod Lwowem następnie pracowała w biurze Orbisu w Stanisławowie. Tam zastała ją wojna i kolejne okupacje: sowiecka, węgierska oraz niemiecka. Po wojnie i krótkim pobycie w Rabce osiedliła się w Bytomiu i prowadziła tam sklep papierniczo-zabawkarski.

W wieku 40 lat odżyła w niej młodzieńcza fascynacja fotografią. W 1954 roku wstąpiła do Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego. W 1961 roku już jako członkini ZPAF przeprowadziła się z Bytomia do Gliwic, gdzie od 1963 roku uczyła fotografii na Politechnice Gliwickiej. Jej przedsięwzięcia fotograficzne poświęcone były przede wszystkim człowiekowi: Świat uczuć i wyobraźni był cyklem surrealistycznych fotomontaży i kolaży a Czas przemijania związany był z tematem starości i samotności. Pod koniec lat 70. Zofia Rydet zaprezentowała konceptualny cykl Nieskończoność dalekich dróg. Prace Zofii Rydet znajdują się w najważniejszych zbiorach polskich, w tym: w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Śląskim w Katowicach Muzeum Fotografii w Krakowie, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, a także zagranicznych: m.in. w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Centre Georges Pompidou w Paryżu, Museum of Modern Art w Kioto i w National Museum of Photography, Film and Television w Bradford. Główna część jej dorobku artystycznego aktualnie znajduje się w depozycie Fundacji im. Zofii Rydet.

Zespół kuratorski: Maria Sokół-Augustyńska, Zofia Augustyńska-Martyniak, Joanna Mielech, Andrzej Pawełczyk.
[https://www.facebook.com/events/943700361620364/]

Trzeci dzień wyścigowy na Torze Partynice 10-05-2026 r.

Fotografowanie sportu to u mnie epizody. Ni, żebym nie interesował się, czy nie lubił. Ożeniwszy się wiele lat temu z Pentaksem, i będąc tej marce wciąż wierny, nie ma specjalnych ku takiej fotografii predyspozycji (chyba że mówimy o szachach). I mimo zapewnień fanów Pentaksa, że świetnie radzi sobie z dynamicznymi, szybkozmiennymi tematami, to na zawodach sportowych tej marki raczej nie widać. Canon, Nikon i może Sony…
Jednak od czasu do czasu, z ciekawości i dla frajdy, wybieram się na zawody sportowe z aparatem. Tak było tym razem, wyścigi konne – pęd i piękno zwierzęcia. Liczyłem także na trochę portretów w kapeluszach – to w końcu tradycja na wyścigach, ale nie tym razem. Muszę wybrać się na Ladis Day, kapelusze gwarantowane.
A co wyszło, to wyszło.