3 września na cmentarzu Osobowice we Wrocławiu pożegnaliśmy Kazia Kwiatkowskiego.
Kazia poznałem – jakieś pół wieku temu – dzięki nieżyjącemu już Rysiowi Kopciowi. A Rysia – dzięki pasji do fotografii. Byłem tuż po studiach: pierwsza praca, pierwsze mieszkanie (może to za dużo powiedziane, ale w tamtych czasach kawalerka $23\text{ m}^2$ to było coś). Szukałem miejsca, gdzie mógłbym się dzielić zainteresowaniem fotografią. I trafiłem na koło fotograficzne przy spółdzielni mieszkaniowej (tak, spółdzielnie mieszkaniowe prowadziły wtedy działalność kulturalną). Instruktorem był Ryszard Kopeć.
Od razu zaiskrzyło (tylko bez niewłaściwych skojarzeń), Rysiu wciągnął mnie do WTF (Wrocławskie Towarzystwo Fotograficzne, obecnie DSAFiTA) i poznał ze swymi kolegami. Jednym z nich był Kazimierz Kwiatkowski.
Obaj fotografowali, i to dobrze. Ale charakterem i stylem różnili się diametralnie. Rysio – spontaniczny i intuicyjny, Kaziu – rozważny i przemyślany. I świetnie się uzupełniali.
To były czasy organizowania przez WTF Dolnośląskich Plenerów Aktu. Kaziu był aktywnym uczestnikiem tych plenerów, ale najbardziej znany był jako twórca diaporam. Diaporama to opowieść fotograficzna realizowana poprzez projekcję z rzutników wraz z muzyką lub lektorem. Wraz z Rysiem Kopciem stworzyli jeden z najważniejszych duetów artystycznych w tej dziedzinie. Paradoksalnie, uważali, że jest to raczej zabawa, a nie sztuka.
To, co możemy znaleźć o tym duecie w internecie, pokazuje, jak mocną mieli pozycję [przegląd AI]:
Kazimierz Kwiatkowski oraz Ryszard Kopeć to jeden z najważniejszych i najbardziej zasłużonych duetów twórczych w historii polskiej diaporamy klasycznej. Reprezentowali wrocławskie środowisko fotograficzne.
Uznanie i nagrody: Prezentowali swoje dzieła na najważniejszych festiwalach w kraju i za granicą. Jedną z ich znanych, nagradzanych oraz prezentowanych m.in. na IX Pomorskich Spotkaniach z Diaporamą w 1988 roku prac była diaporama pt. „Przewodniki warszawskie”. Ich realizacje można było oglądać m.in. w Szczecinie czy w salach Ośrodków Kultury lubińskiego KGHM.
Pionierzy techniki: Obydwaj autorzy zajmowali się fotografią artystyczną, jednak ich największym wkładem w polską kulturę wizualną były nowatorskie spektakle audiowizualne.
Kunszt techniczny: W czasach rozkwitu diaporamy analogowej (przed erą cyfrową) Kwiatkowski i Kopeć tworzyli niezwykle skomplikowane technicznie pokazy. Wykorzystywali do prezentacji swoich prac jednocześnie od 9 do nawet 12 rzutników przeźroczy sterowanych specjalną automatyką, co pozwalało na płynne przenikanie się obrazów i synchronizację z dźwiękiem.
Fotografia nie wyczerpywała jednak listy zainteresowań Kazia. Z wykształcenia matematyk, aktywnie zajmował się rozwiązywaniem zagadnień matematycznych, nowymi dowodami oraz tworzeniem nowych, „eleganckich” wzorów. Gdy pojawiły się komputery osobiste, zaczął stosować języki programowania do problemów matematycznych. Stworzył program wyszukujący liczby pierwsze – musiał tam stosować karkołomne techniki programistyczne, aby zapisać „kilometrowe” łańcuchy cyfr. Stosował też metody statystyczne do badania ewentualnych prawidłowości w liczbach pierwszych.
Miał także talent dydaktyczny – bardzo niekonwencjonalny, ale niezwykle skuteczny. Moją córkę przygotował do matury z matematyki (zdała!) bez żadnych podręczników i klepania zadań. Za to w chwilach przerwy puszczał utwory skrzypcowe lub kontratenora Philippe’a Jaroussky’ego…
Z Kaziem utrzymywaliśmy kontakt niemalże do ostatniej chwili. Spotykaliśmy się na spacerach, a później dzwoniliśmy do siebie – Kaziu liczył, że jako fizyk zrozumiem zawiłości rozwiązywanych przez niego zagadnień matematycznych. Na ogół jednak zbyt wiele ode mnie oczekiwał.
I tak, rok za rokiem, ubywa ktoś z bliskich…
Wystawa „Portret”, Rok 1978, Zamek Leśnica Wrocław:

Kazimierz Kwiatkowski – fot. Andrzej Małyszko:




Pogrzeb, fot. Mariusz Przygoda:








