Wietnam-Polska, Polska-Wietnam

W 2019 roku odwiedziła Polskę wietnamska fotografka Nguyen Thi Quynh Lien. Dolnośląskie Stowarzyszenie Artystów Fotografików i Twórców Wizualnych z prezesem Zbigniewem Stokłosą zorganizowało wystawę fotografii w Muzeum Przyrodniczym w Jeleniej Górze – Cieplicach. Podczas swego pobytu w Polsce wykonała wiele zdjęć.
W styczniu 2016 roku spędziłem kilka dni w Wietnamie, głównie w Hanoi. Także przywiozłem sporo zdjęć.
Stąd wziął się pomysł na tę relację – wietnamska fotografka pokazuje swoje zdjęcia z Polski, ja z Wietnamu.

Nguyen Thi Quynh Lien o sobie:

“Quê hương tôi là Huế. Tôi lớn lên ở thành phố cảng Hải Phòng. Tôi tốt nghiệp khoa Ngữ Văn
Đại học Sư phạm Hà Nội và công tác tại Trường trung học phổ thông chuyên trực thuộc Đại
học Sư phạm Hà Nội cho đến khi nghỉ hưu. Hiện tại tôi sống ở Hà Nội. Tôi là thành viên của
Hội Nhiếp ảnh Nghệ thuật Hà Nội.

Moim rodzinnym miastem jest Hue. Dorastałem w mieście portowym Hajfong. Ukończyłem literaturę na Uniwersytecie Pedagogicznym w Hanoi i pracowałem w Liceum dla Uzdolnionych Uczniów, działającym przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Hanoi, aż do emerytury. Obecnie mieszkam w Hanoi. Jestem członkiem Stowarzyszenia Fotografii Artystycznej w Hanoi.

(My hometown is Hue. I grew up in the port city of Hai Phong. I graduated with a degree in Literature from Hanoi Pedagogical University and worked at the High School for Gifted Students, affiliated with Hanoi Pedagogical University, until my retirement. Currently, I live in Hanoi. I am a member of the Hanoi Art Photography Association.)”

Znam Polskę już od czasów mojego dzieciństwa. Mój brat studiował na uniwersytecie w Polsce, a w szkole średniej uczyliśmy się pięknego wiersza o Polsce autorstwa poety Tố Hữu. Oto początek tego utworu:

Em ơi, Ba Lan mùa tuyết tan

Đường bạch dương sương trắng nắng tràn

Anh đi, nghe tiếng người xưa vọng

Một giọng thơ ngâm, một giọng đàn

Có phải Sô-panh tình chứa chan

Nâng đàn ca Cô gái Ba Lan

Có phải A-đam hồn vĩ đại

Bay trên đầu thế kỷ nhân gian…

W przybliżonym tłumaczeniu:

Moja ukochana,

Polsko w topniejącym śniegu,

Wzdłuż dróg w cieniu brzóz, białej mgły i obfitego słońca.

Idąc, słyszę echa dawnych dusz,

Głos recytujący poezję, lutnię grającą.

Czy to Chopin, z sercem przepełnionym miłością,

Głosujący muzykę na cześć polskiej dziewczyny?

Czy to Adam, wielka i bezgraniczna dusza,

Unosząca się wysoko ponad wiekami ludzkości…?”

Członkostwo w SSAFiTA oraz zaszczyt zorganizowania przez Stowarzyszenie mojej indywidualnej wystawy fotograficznej są dla mnie wydarzeniami o ogromnym znaczeniu. W szczególności wizyta w Polsce w 2019 roku z okazji otwarcia wystawy pozostawiła w moim sercu niezatarte wrażenia i wiele głębokich emocji. Dzięki temu ten odległy kraj stał mi się bliski, pozwalając mi go lepiej zrozumieć i jeszcze bardziej pokochać.

Moja krótka podróż do Polski dała mi możliwość podziwiania i doświadczania piękna kraju, jego kultury i ludzi. Zrobiłem mnóstwo zdjęć. Po powrocie do domu poświęciłem mnóstwo czasu na wyszukiwanie miejsc, które sfotografowałem, a następnie stworzyłem obszerny album składający się z wielu mniejszych albumów i udostępniłem go społeczności Facebooka, aby promować zdjęcia Polski. To również mój sposób na wyrażenie mojej miłości i wdzięczności dla tego kraju..

Korzystając z okazji, pragnę wyrazić moją najgłębszą wdzięczność Panu Zbigniewowi Zibi Stokłosie, Prezesowi Stowarzyszenia SSAFiTA, za umożliwienie mi członkostwa w Stowarzyszeniu i odwiedzenia Polski. Chciałbym również podziękować Panu Wacławowi Kopytnikowi, który udzielił mi ogromnego wsparcia podczas mojego pobytu we Wrocławiu – dzięki niemu mogłem wykonać te zdjęcia miasta. Przesyłam również najserdeczniejsze pozdrowienia i najlepsze życzenia wszystkim członkom SSAFiTA i DSAFiTA . Życzę naszemu Stowarzyszeniu dalszego rozwoju i jeszcze większych sukcesów.

[Wietnamski]
Tôi biết đến Ba Lan từ thời thơ ấu. Anh trai tôi từng học đại học ở Ba Lan và hồi trung học
chúng tôi được học một bài thơ về Ba Lan của nhà thơ Tố Hữu. Đây là đoạn mở đầu của bài
thơ:
Em ơi, Ba Lan mùa tuyết tan
Đường bạch dương sương trắng nắng tràn
Anh đi, nghe tiếng người xưa vọng
Một giọng thơ ngâm, một giọng đàn
Có phải Sô-panh tình chứa chan
Nâng đàn ca Cô gái Ba Lan
Có phải A-đam hồn vĩ đại
Bay trên đầu thế kỷ nhân gian…
Việc trở thành thành viên của SSAFiTA và vinh dự được Hiệp hội tổ chức triển lãm ảnh cá
nhân của tôi là những sự kiện có ý nghĩa vô cùng to lớn đối với tôi. Đặc biệt, chuyến thăm Ba
Lan năm 2019 nhân dịp khai mạc triển lãm đã để lại ấn tượng khó phai và khơi dậy nhiều cảm
xúc trong tôi, khiến đất nước xa xôi này trở nên gần gũi với tôi hơn, giúp tôi thêm hiểu và yêu
mến đất nước này.
Chuyến đi ngắn ngày đến Ba Lan đã cho tôi cơ hội chiêm ngưỡng và cảm nhận vẻ đẹp của đất
nước, văn hóa và con người nơi đây. Tôi đã chụp rất nhiều ảnh. Trở về nhà, tôi dành nhiều
thời gian để tìm hiểu thêm về những địa điểm mình đã ghi lại trong ảnh, sau đó làm một bộ
album lớn gồm nhiều album nhỏ và chia sẻ với cộng đồng Facebook để quảng bá hình ảnh Ba
Lan. Đó là một cách tôi thể hiện tình yêu và lời cảm ơn của mình đối với đất nước này.
Nhân dịp này, tôi muốn bày tỏ lòng biết ơn đối với ông Zbigniew Zibi Stokłosa , chủ tịch
SSAFiTA, người đã cho tôi cơ hội được là thành viên của Hiệp hội và đến thăm Ba Lan. Tôi
cũng muốn bày tỏ lòng biết ơn đối với ông Wacław Kopytnik, người đã giúp đỡ tôi rất nhiều
trong thời gian tôi ở Wroclaw, nhờ ông ấy, tôi mới có được những bức ảnh về Wrocław. Tôi
cũng xin được gửi lời chào trân trọng và những lời chúc tốt đẹp nhất đến tất cả thành viên của
SSAFiTA và DSAFiTA, chúc Hiệp hội của chúng ta ngày càng phát triển và thành công hơn
nữa.

Polska w oczach Wietnamki:

Wietnam oczami Polaka

Mój pobyt w Wietnamie to Hanoi – stolica oraz zatoka Ha Long. Styczeń 2016, podobno najzimniejszy od wielu lat. Tuż przed wietnamskim Nowym Rokiem, znanym jako Tết (Tết Nguyên Đán) – to najważniejsze święto w Wietnamie, obchodzone według kalendarza księżycowego na przełomie stycznia i lutego. Klimat prawdziwej Azji.
Zafascynowało mnie życie uliczne, szczególnie po zmierzchu. Sklepiki, warsztaty, kawiarenki, usługi – wszystko otwarte na ulicę, która tętni życiem.
Także specyficzna architektura, wąskie uliczki, tory pociągu na Train Street. Ludzie otwarci, przyjaźni choć dogadać się na ogół trudno, znajomość angielskiego niezbyt powszechna. Ale przy zakupach wystarcza kalkulator na którym wystukuje się kolejno negocjowane ceny. Fascynujące miasto.
Jarmark noworoczny to mieszanka regionalnych wyrobów, ale także znajdziemy tu “chińskie plastiki”, jednak zdecydowanie dominują produkty rodzime.
Zatoka Ha Long, mimo że w zimowych szarościach, robi ogromne wrażenie. Wystające z wody skalne maczugi tworzą “nieziemski” krajobraz.
Prezentowane zdjęcia to jedynie fragment materiału jaki przywiozłem.

Neapol styczeń 2026 r.

City break w Neapolu. Krótki, czterodniowy wypad do Neapolu, ze zwiedzaniem ruin Pompei oraz Herkulanum.

Neapol to stan umysłu – odimienny od naszego, północnego, ułożonego, zorganizowanego, “porządnego”… Trochę przypomina mi Hanoi, z tym szalonym ruchem ulicznym, życiem na ulicy, nieporządkiem (bardziej Neapol, Hanoi jest sprzątane każdej nocy). Neapolitańczycy głośni, towarzyscy, życzliwi. To takie refleksje “na pierwszy rzut oka”, aby poznać to miasto – podobnie jak każde inne – trzeba spędzić dużo więcej czasu. Ale nawet te kilka dni zostawiają niezatarte wspomnienia.
Ruiny Pompei i Herkulanum to odrębne wycieczki, ale będąc w Neapolu koniecznie przynajmniej jedno z tych miejsc trzeba odwiedzić. Wrażenie robi odległość od Wezuwiusza – jak daleko sięgała chmura piroklastyczna i lawa, oraz to, że do odkryć tych miast doszło przypadkowo (Pompeje koniec XVI w. a Herkulanum w 1709 r.). Do tej pory odkryta jest jedynie część miast.

W Internecie są tysiące zdjęć z Neapolu i wykopalisk, wiele bardzo dobrych. Nie ma sensu z nimi konkurować. Ale raczej niewiele jest zrobionych rybim okiem. A tematy takie jak wąskie uliczki, pomieszczenia czy ruiny są wdzięcznymi motywami dla takiej optyki. Rybie oko deformuje – nie oczekujmy wiernego oddania tematu. Jednak taka deformacja potrafi dodać magii i kompozycyjnej atrakcyjności nawet banalnym ujęciom. A przy okazji jest to niezła zabawa… Tak więc nie traktujmy poniższych zdjęć z przesadna powagą.

Neapol

Pompeje

Herkulanum

Czy już każde zdjęcie będzie udane?

Mamy coraz lepszy sprzęt, nowe technologie ułatwiają fotografowanie, świetna optyka, duże rozdzielczości, szybkie autofokusy itp. Oczywiście to kosztuje, a i opanować te wszystkie funkcje także trzeba. Wreszcie, nie ma takiej technologi, której nie można by “skopać”. I tak powstają jednak zdjęcia nieidealne. Ale czyżby?

To, co nie całkiem wyszło na oryginale coraz łatwiej naprawić w procesie obróbki elektronicznej. Oprogramowanie do obróbki zdjęć nie pozostaje w tyle za sprzętem.

Zobaczmy więc, jak można softwarem ulepszyć nie najlepsze zdjęcia. Aparat Pentax K-3 APC-C, Tamron 70-300mm F/4-5.6 LD Macro Di Pentax (budżetowy, nisko oceniany) i jaskółki przy karmniku na drzewie. ISO 200, f/5,6 i 1/200 s. Program do obróbki z RAW – ON1 2026. Światło takie sobie, jak to smętna jesień… Pięć par zdjęć, surowe i po obróbce. Jaki efekt – oceńcie sami.

AI – radę daje, czy udaje?

Niedawno widziałem wygenerowane schematy złożeniowe 3D kamery Leica. Plastycznie ciekawe, dużo elementów i kompletnie bez sensu. No to spróbowałem z jednym z moich Pentaksów – a nóż dowiem się czegoś ciekawego?
Zadałem proste zadania dwóm systemom AI, Gemini i Nightcafe. Oba w wersji darmowej, może to coś tłumaczy…

I tak, dla prostego promptu Nightcafe i Gemini

“3D exploded view in hyper realistic mode, of PENTAX ME Super camera”

Jak widać, druga grafika, od Gemini, próbuje coś pokazać w stylu explored view (choć bez sensu), za to Nightcafe poszło na łatwiznę i nawet nie wygenerowało poprawnie tego aparatu.
To zadajmy trochę trudniejsze zadanie:

“3D exploded view in hyper realistic mode, of PENTAX ME Super camera mirror chamber build”

tutaj z kolei Nightcafe zaszalało, w sensie dosłownym, Gemini okazało się skromniejsze, tym niemniej równie dalekie od rzeczywistości. Jak widać sporo jeszcze przed nami…

Agnieszka Pieczonka – Malarstwo w Galerii La Habana

Z zaciekawieniem i sympatią obserwujemy działalność Galerii La Habana. To przykład, jak można komercyjną działalność (restauracja kubańska) połączyć z działalnością kulturalną. Galeria specjalizuje się w fotografii, ale nie obawia się innych sztuk. Tym razem kilka zdjęć z wernisażu młodej malarki – Agnieszki Pieczonki w dniu 2 marca 2025 r.

Agnieszka jest studentką drugiego roku na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, na kierunku malarstwo, w pracowni profesora Jakubka. Na poważnie malarstwem zainteresowała się ponad dwa lata temu, jednak od dzieciństwa lubiła rysować, postacie komiksowe, architekturę. W liceum zainteresowała się sztuka cyfrową. Nie ma tradycji rodzinnej w malarstwie, ale dziadek – Marek Pieczonka – jest artystą fotografikiem, a mama Agnieszki świetnie rysuje, wykonała ilustracje do książki, lecz nie robi tego zawodowo.
Egzamin zdała za pierwszym razem, choć jak mówi, nie było łatwo. To były trzy dni wielogodzinnych zadań. Cały czas pracuje nad własnym stylem, ale widać już dwa nurty – figuralny i abstrakcyjny. Agnieszka chciałaby w swej twórczości łączyć oba te style w harmonijną całość. Bardzo lubi pracować z modelem.
Nie podchodzi do dzieła z gotowym projektem, dynamicznie reaguje na to co dzieje się na płótnie i jak mówi, czasami zaskakuje sama siebie.
Tworzy także cyfrowo, ma pozytywny stosunek do sztuki digitalnej, ale nie gotowych produktów AI, generujących obraz na podstawie prostego promptu. Narzędzia cyfrowe traktuje jak inny rodzaj pędzla czy szpachelki, inny rodzaj narzędzi malarza.

Czarno na białym – twarze kina w Galerii OKO

“Czarno na białym – twarze kina”
Wystawa fotografii Edgara de Poray | Kurator: Roland Okoń

W trakcie trwania festiwalu filmowego Nowe Horyzonty zapraszamy do kameralnej galerii OKO we Wrocławiu na intymne spotkanie z bohaterami kina – uchwyconymi w czerni i bieli, bez scenografii i efektów.
„Czarno na białym – twarze kina” to cykl portretów autorstwa Edgara de Poray, pokazujących aktorów i aktorki w szczerych, nieruchomych kadrach. W spojrzeniach i rysach twarzy zapisane są historie – nie tylko filmowe, ale też osobiste. Kurator wystawy, Roland Okoń, prowadzi widza przez przestrzeń, w której fotografia spotyka się z kinem w swojej najbardziej pierwotnej formie. To hołd złożony fotografii – medium, bez którego kino by nie istniało.

Wystawa czynna przez cały czas trwania festiwalu.
[z materiału wydarzenia na FB]

Czarno-białe portrety aktorów, spokojne, nie epatujące “aktorstwem”, co bywa (owo aktorstwo) czasami problemem, jeśli chcemy sportretować człowieka, a nie jakąś jego rolę. Autor korzysta głównie ze światła zastanego, rzadko sięga po dodatkowe źródła światła – w ten sposób oddaje także atmosferę miejsca.
Klasyczna – w najlepszym tego słowa znaczeniu – fotografia. W epoce szalonej obróbki cyfrowej, AI i degradacji wzorców estetycznych – odskocznia do źródeł.

13. Festiwal Reżyserii Filmowej & 14. Festiwal Aktorstwa Filmowego

Zakończyła się tegoroczna edycja podwójnego festiwalu Reżyserii Filmowej i Aktorstwa Filmowego. Na gali zamykającej festiwale rozdano nagrody i wyróżnienia, a także medale Przyjaciół Festiwalu.
Nagroda aktorska nazywa się Szczeniakiem i niewiele ma wspólnego z sympatrycznym (choć nie zawsze) czworonogiem. W slangu filmowym tą nazwą określa się mały reflektor typu spot, używany do doświetlenia twarzy. Reżyserzy otrzymują Dzika.
Poza galą otwarcia i zamknięcia festiwali we wrocławskim Multikinie prezentowane były filmy konkursowe.
Pomysłodawcą i dyrektorem obu festiwali jest Stanisław Dzierniejko.

W tym roku o “Złotego Dzika” dla najlepszego reżysera walczyli: Magnus von Horn za film “Dziewczyna z igłą”, Gabriela Muskała za “Błazny”, Adrian Panek, reżyser filmu “Simona Kossak”. Jan P. Matuszyński, który był nominowany za film “Minghun”, Tomasz Gąssowski za stworzenie filmu “Wróbel”, a Marcin Koszałka za “Białą odwagę”.
Nagrodę otrzymał reżyser “Białej odwagi” – Marcin Koszałka.
Wyróżniono także film “Simona Kossak” w reżyserii Adriana Panka.

Nagrody – “Złote Szczeniaki” – dla najlepszych aktorek i aktorów przyznano:

Filip Pławiak za męską rolę pierwszoplanową w „Białej odwadze”
Julian Świeżewski za drugoplanową rolę męską w filmie „Biała odwaga”.

Sandra Drzymalska za pierwszoplanową rolę kobiecą w filmie “Simona Kossak”.
Ewelina Starejki za drugoplanową rolę kobiecą w filmie „Minghun”.

Laureaci nagród specjalnych:

  • Wojciech Marczewski – laureat Kryształowego Dzika, nagrody za wybitne osiągnięcia w reżyserii filmowej
  • Adam Woronowicz – laureatka Kryształowego Dzika, nagrody za twórczą współpracę aktora z reżyserem
  • Sonia Bohosiewicz – laureat Złotego Szczeniaka, nagrody im. Piotra Machalicy dla aktora śpiewającego
  • Robert Gonera – laureat Platynowego Szczeniaka, nagrody za wybitne osiągnięcia w aktorstwie filmowym
  • Anna Dereszowska – medal Przyjaciel Festiwalu

Na końcu Gali Zamknięcia wystąpiła Barbara Garstka w poruszającym monodramie „Najszczęśliwszy Dzień” inspirowanym życiem i twórczością Elżbiety Czyżewskiej.

Lena – portretów kilka

Wiele, wiele lat temu, za górami, za lasami odbył się plener fotograficzny w Kudowie Zdroju.
Gwiazdą i jedyna modelką była Lena. A gwiazdą nie dlatego, że jedyna lecz dla swej urody i twórczego podejścia do pozowania.

Zdjęcia robione Sony Alfą 350, w czasach, kiedy Sony jeszcze się uczyło. Niezła matryca, średni autofokus, obiektyw kitowy. Z ciekawostek, mieliśmy studio błyskowe, wyzwalane światłem lampy pilotującej (np. w aparacie), a ta Alfa nie dała się synchronizować, bo miała niewyłączalny przedbłysk, który wyzwalał lampę studyjną przedwcześnie. Ale że to plener, bez światła błyskowego także było co fotografować.

I oto próbka tego, co wyczynialiśmy…

Noc Muzeów – 17 maja 2025 Wrocław

Noc Muzeów jest organizowana w Polsce od 2003 roku.
Pierwsza edycja odbyła się w Poznaniu. Zyskała tak dużą popularność, że w kolejnych latach dołączyły inne miasta i miejscowości w całym kraju

We Wrocławiu, podobnie jak w całej Polsce, akces zgłosiły liczne muzea, galerie, instytucje kultury. Bo Noc Muzeów to oczywiście nie tylko muzea. To także okazja, aby pokazać miejsca normalnie niedostępne, aby promować uczestnictwo w szeroko rozumianej kulturze.
Niezwykle popularna, poprzedzona kampanią medialną Noc Muzeów stała się także “must be” atrakcją towarzyską. Być może dla wielu zwiedzających to jeden raz w roku, aby odwiedzić znane muzeum. Nie dość, że bierze się udział w dużej, popularnej imprezie, to w większości wypadków wstęp jest za darmo.

Zauważyć można dwa typy zwiedzających (i nie jest to żadna ocena), tych najliczniejszych, którzy odwiedzają duże, znane placówki (we Wrocławiu mamy ich sporo, Muzeum Narodowe, Współczesne, Pana Tadeusza, Etnograficzne itd.). To niestety (choć to także może być atrakcją) czasami oznacza kolejki. Druga grupa to ci, którzy te muzea i placówki kultury znają, bywają nie czekając na specjalną okazję. Tego wieczora odwiedzają raczej mniejsze, nierzadko zaprzyjaźnione galerie czy miejsca kultury. Wiele galerii specjalnie na Noc Muzeów przygotowuje wernisaże nowych wystaw.

I właśnie o takiej Nocy Muzeów jest ten fotoreportaż. Odwiedziliśmy Galerię Platon a tam Katarzyna Banaś “Olśnienia, błękitne i złote godziny”, następnie Galeria Plakatu i Późne Rokokoko. Plakaty Jakuba Kamińskiego (po prostu świetne, a i opowieści autora smakowite), po drodze na Stare Jatki zaglądnęliśmy do Galerii ArtTrakt przed otwarciem wystawy zbiorowej Watching the river flow (stąd nieliczni goście), i wreszcie, nie czekając na otwarcie (terminy goniły) udaliśmy się na Stare Jatki, gdzie między innymi odwiedziliśmy niezwykłą postać (to temat na odrębną opowieść), Michała Kasprowskiego, prowadzącego MK Gallery.

Galeria Platon

Galeria Plakatu, Galeria ArtTrakt

Stare Jatki