W tym roku Marsz Równości we Wrocławiu odbył się 30 maja. Zgromadził około 10 tysięcy uczestników, atmosfera była świetna, a i pogoda dopisała.
Wykonałem sporo zdjęć. To ciekawy temat – kolorowi, otwarci ludzie manifestujący różnorodność i otwartość. I tak, przy okazji, nasuwa się pytanie, czy jest to fotografia reportażowa, czy jednak nie do końca…
Cechą fotografii reportażowej jest rejestracja świata takim, jakim fotograf go zastał, ze staraniem, by uchwycić moment, w którym treść, emocje i kompozycja łączą się w idealną całość.
Ale na wydarzeniach takich jak Marsz Równości osoby fotografowane często ustawiają się, przyjmują pozy i wykonują gesty specjalnie pod zdjęcie. Robią to na ogół spontanicznie, bez ingerencji czy sugestii fotografa. Pojawia się więc pytanie: czy to powoduje, że powstaje fotografia pozowana, czy wciąż reportażowa?
Ja sądzę, że jest to jak najbardziej fotografia reportażowa, dopóki fotograf nie ustawia bohaterów zdjęcia i nie sugeruje im, jak mają pozować. Zresztą na takich wydarzeniach są to zachowania naturalne i trudno jest mówić „nie pozujcie”, bo to byłoby głupie, a jednocześnie oznaczałoby właśnie ingerencję fotografa.
