Marek Pieczonka „Architektura w świecie bez tlenu” – wystawa fotografii

Marek Pieczonka „Architektura w świecie bez tlenu” – wystawa fotografii

W galerii fotografii ZPAF w Hotelu Sheraton we Wrocławiu otwarcie wystawy fotografii Marka Pieczonki „Architektura w świecie bez tlenu”.

Autor zaprezentował osiem fotografii obiektów architektonicznych. Wszystkie obrazy wykonane w charakterystycznym, rozpoznawalnym stylu Marka Pieczonki. Czarno-białe, kontrastowe o ciemnym, czasami czarnym niebie poprzecinanym jasnymi plamami/smugami chmur. To niebo odgrywa w fotogramach ważną rolę, w połączeniu z szerokokątną perspektywą , nadają dramatyzmu i tajemniczości. 

Wernisaż był okazją do spotkania z przyjaciółmi i sympatykami fotografii. Przy lampce wina można było porozmawiać z autorem o jego inspiracjach artystycznych i kolejnych projektach.

Marek Czesław Pieczonka ur.1954 we Wrocławiu w 1980 ukończył Akademię Rolniczą we Wrocławiu
wydział Geodezji 2007. SGGW Warszawa Dietetyka podyplomowe studia. Fotografią para się od 1969
roku, w 1974 wiąże się z fotografią krajoznawczą organizuje Komisję Fotografii Krajoznawczej przy ZW
PTTK we Wrocławiu, oraz w 1977 taką samą w Wałbrzychu w której przewodniczy do 2000 roku i
przenosi się do Wałbrzycha. W 1980 współorganizuje Wałbrzyskie Towarzystwo Fotograficzne. Działa na
szczeblu krajowym w PTTK. Był organizatorem wielu plenerów o zasięgu ogólnokrajowym i
wojewódzkim. Plenery Heiszowina 1987-1990 w Górach Stołowych, jako tworzenie materiału
fotograficznego pod wniosek do Ministerstwa o nadanie statusu Narodowego Parku Gór Stołowych,
ustanowiono w 1993 roku. Osobiście przekazałem okoł 400 Zdjeć do UW w Wałbrzychu. Udział przy
organizacji i uczestnictwo przy wszystkich Sesjach Tatrzańskich ZG PTTK powiązanych z Forum
Fotografio Krajoznawczej. Udział w Biennale Krajobrazu w Kielcach, lata 80-te. Wiele wystaw
indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Ostatnie w Janowie Lubelskim ( Muzeum Fotografii),
w Wałbrzychu Stara Kopalnia i Podzamcze, Świebodzicach, w Piwnicy pod Baranami w Krakowie,
Lubaniu, Działdowo I i III dni Fotografii w Działdowie. Doroczne wystawy CFK w Łodzi. Doroczna
2025 wystawa fotografii członków OD ZPAF w Muzeum współczesnym we Wrocławiu, Foto Forum
Galeria OD ZPAF Wrocław. Uhonorowany Złotą Honorową odznaką PTTK, nagrodą im. Fryderyka
Kremsera, Odznaką za Pracę z Młodzieżą PTTK, oraz Zasłużony Instruktor Fotografii Krajoznawczej.
Jest obecnie członkiem KFK ZG PTTK. Od 2022 jest kuratorem Galerii La Habana we Wrocławiu. Od
roku współpracuje w zakresie prowadzenia Galerii Fotografii Okręgu Dolnośląskiego ZPAF we
Wrocławiu.  [Źródło https://cfk.pttk.pl/o-nas/tworcy/Marek-Pieczonka/idn:238]

Wystawa fotografii Kazimierza Szymela „Blizna”

Wystawa „Blizna” obrazuje ingerencję człowieka w krajobraz. Kamieniołomy, kopalnie czy inne obiekty przemysłowe na ogół oglądamy z poziomu ziemi. Zdarza nam się widzieć je podczas lotu samolotem, ale w trakcie krótkich minut startu i lądowania.
Autor podjął się zadania udokumentowania takich obiektów z powietrza, przy użyciu drona i Hasselblada. Zdjęcia wykonano z wysokości ok. 100 metrów. Ze względu na kąt widzenia obiektywu, nie wszystkie obiekty zmieściły się w jednym ujęciu – autor łączył w postprodukcji ujęcia w jedna całość. Niektóre zdjęcia zawierają symetryczne (wzdłuż osi pionowej) obrazy obiektów – lustrzane odbicie. W efekcie dostajemy obraz przypominający sylwetkę motyla.
Zdjęcia są tak obrobione, aby uwypuklić strukturę powierzchni, nie gubiąc jednocześnie realizmu obrazowania.

Obrazy niosą podwójny przekaz, raz jako dokumentacja zmian krajobrazu przez działalność człowieka a po wtóre – są także artystycznymi wizjami autora.

Galerie fotografii w kolejności: Krzysztof Mazur, Mirosław Łanowiecki, Andrzej Małyszko.

Kazimierz Kwiatkowski nie żyje

3 września na cmentarzu Osobowice we Wrocławiu pożegnaliśmy Kazia Kwiatkowskiego.

Kazia poznałem – jakieś pół wieku temu – dzięki nieżyjącemu już Rysiowi Kopciowi. A Rysia – dzięki pasji do fotografii. Byłem tuż po studiach: pierwsza praca, pierwsze mieszkanie (może to za dużo powiedziane, ale w tamtych czasach kawalerka $23\text{ m}^2$ to było coś). Szukałem miejsca, gdzie mógłbym się dzielić zainteresowaniem fotografią. I trafiłem na koło fotograficzne przy spółdzielni mieszkaniowej (tak, spółdzielnie mieszkaniowe prowadziły wtedy działalność kulturalną). Instruktorem był Ryszard Kopeć.

Od razu zaiskrzyło (tylko bez niewłaściwych skojarzeń), Rysiu wciągnął mnie do WTF (Wrocławskie Towarzystwo Fotograficzne, obecnie DSAFiTA) i poznał ze swymi kolegami. Jednym z nich był Kazimierz Kwiatkowski.

Obaj fotografowali, i to dobrze. Ale charakterem i stylem różnili się diametralnie. Rysio – spontaniczny i intuicyjny, Kaziu – rozważny i przemyślany. I świetnie się uzupełniali.

To były czasy organizowania przez WTF Dolnośląskich Plenerów Aktu. Kaziu był aktywnym uczestnikiem tych plenerów, ale najbardziej znany był jako twórca diaporam. Diaporama to opowieść fotograficzna realizowana poprzez projekcję z rzutników wraz z muzyką lub lektorem. Wraz z Rysiem Kopciem stworzyli jeden z najważniejszych duetów artystycznych w tej dziedzinie. Paradoksalnie, uważali, że jest to raczej zabawa, a nie sztuka.

To, co możemy znaleźć o tym duecie w internecie, pokazuje, jak mocną mieli pozycję [przegląd AI]:

Kazimierz Kwiatkowski oraz Ryszard Kopeć to jeden z najważniejszych i najbardziej zasłużonych duetów twórczych w historii polskiej diaporamy klasycznej. Reprezentowali wrocławskie środowisko fotograficzne.

Uznanie i nagrody: Prezentowali swoje dzieła na najważniejszych festiwalach w kraju i za granicą. Jedną z ich znanych, nagradzanych oraz prezentowanych m.in. na IX Pomorskich Spotkaniach z Diaporamą w 1988 roku prac była diaporama pt. „Przewodniki warszawskie”. Ich realizacje można było oglądać m.in. w Szczecinie czy w salach Ośrodków Kultury lubińskiego KGHM.

Pionierzy techniki: Obydwaj autorzy zajmowali się fotografią artystyczną, jednak ich największym wkładem w polską kulturę wizualną były nowatorskie spektakle audiowizualne.

Kunszt techniczny: W czasach rozkwitu diaporamy analogowej (przed erą cyfrową) Kwiatkowski i Kopeć tworzyli niezwykle skomplikowane technicznie pokazy. Wykorzystywali do prezentacji swoich prac jednocześnie od 9 do nawet 12 rzutników przeźroczy sterowanych specjalną automatyką, co pozwalało na płynne przenikanie się obrazów i synchronizację z dźwiękiem.

Fotografia nie wyczerpywała jednak listy zainteresowań Kazia. Z wykształcenia matematyk, aktywnie zajmował się rozwiązywaniem zagadnień matematycznych, nowymi dowodami oraz tworzeniem nowych, „eleganckich” wzorów. Gdy pojawiły się komputery osobiste, zaczął stosować języki programowania do problemów matematycznych. Stworzył program wyszukujący liczby pierwsze – musiał tam stosować karkołomne techniki programistyczne, aby zapisać „kilometrowe” łańcuchy cyfr. Stosował też metody statystyczne do badania ewentualnych prawidłowości w liczbach pierwszych.

Miał także talent dydaktyczny – bardzo niekonwencjonalny, ale niezwykle skuteczny. Moją córkę przygotował do matury z matematyki (zdała!) bez żadnych podręczników i klepania zadań. Za to w chwilach przerwy puszczał utwory skrzypcowe lub kontratenora Philippe’a Jaroussky’ego…

Z Kaziem utrzymywaliśmy kontakt niemalże do ostatniej chwili. Spotykaliśmy się na spacerach, a później dzwoniliśmy do siebie – Kaziu liczył, że jako fizyk zrozumiem zawiłości rozwiązywanych przez niego zagadnień matematycznych. Na ogół jednak zbyt wiele ode mnie oczekiwał.

I tak, rok za rokiem, ubywa ktoś z bliskich…

Wystawa „Portret”, Rok 1978, Zamek Leśnica Wrocław:

Kazimierz Kwiatkowski – fot. Andrzej Małyszko:

Pogrzeb, fot. Mariusz Przygoda:

8 dzień wyścigowy 2026 – Wielka Wrocławska

Wyścigi konne, szczególnie gdy jest jakaś specjalna, znacząca nagroda, to okazja aby pokazać swoją kreację, inspirowana Królewskimi Wyścigami w Ascot. I nie jest to jakaś tandetna namiastka – panie (i mniej liczni panowie) przygotowują stylizacje z ogromną pieczołowitością i dbałością o szczegóły.
Dla mnie to okazja na ciekawy reportaż, a dla moich „modeli” możliwość utrwalenia, ulotnych przecież kreacji.

Wenecja – Karnawał 2026 w obiektywie Mirosława Łanowieckiego (wernisaż Galeria Kawowa w La Habana)

W galerii Kawowej w restauracji La Habana otwarta została kolejna wystawa. Tym razem 4 sierpnia odbył się wernisaż wystawy fotografii Mirosława Łanowieckiego „Wenecja – Karnawał 2026”

Mirosław Łanowiecki: Planując 3 wyjazd do Wenecji na karnawał 2026 (7 -17.02) zastanawiałem się co tym razem będę fotografował. Co jest najbardziej charakterystycznego dla Wenecji?
Oczywiście że maski karnawałowe!
Na wystawie pokazałem tylko 20 zdjęć bo więcej się nie zmieściło a mam jeszcze w zapasie 80…. Kościoły, pałace, malownicze widoki… to wszystko jest w powszechnym obiegu internetowym, a maski z bliska są sporadycznie!Zapraszam do Galerii Kawowej w Restauracji La Habana Wrocław – Sępolno ul.8 Maja 86 aż do połowy września.

Do zobaczenia na następnym  Carnevale di Venezia 2027 – 30 stycznia – 9 lutego.

fot. Mirosław Łanowiecki

fot. Marek Pieczonka

Wernisaż wystawy „Przemijanie i Trwanie” Małgorzaty Pawłowskiej

14 lipca 2026 roku odbyło się uroczyste otwarcie wystawy fotografii Małgorzaty Pawłowskiej „Przemijanie i Trwanie”.

Od autorki:
Nazywam się Małgorzata Pawłowska.
Moją pasją i zainteresowaniem była zawsze przyroda.
Obserwowanie jej i fotografowanie.
Postanowiłam za namową bliskich i przyjaciół pokazać pierwszy raz publicznie moje fotografie w wystawie wybierając temat „Przemijanie I Trwanie”
Oglądających chciałam zabrać w „mój świat przyrody”, gdzie główną rolę grają osty, kamienie, woda i pióra, fascynujący taniec przemijania i trwania.
Starałam się zamknąć te chwile w malarskich, często abstrakcyjnych kadrach.
Moje fotografie na tej wystawie nie krzyczą, są zaproszeniem do zatrzymania się ciszy i refleksji w ciszy.

Fotografując odchodzę od czystej dokumentacji na rzecz odrealnionej rzeczywistości w formie graficznej i malarskiej.

Zapraszam do obejrzenia moich prac w Galerii Restauracji LA HABANA.UL 8 Maja 86 Wrocław

Fot. Mirosław Łanowiecki

Czy to ma sens – Walimex Pro 1.4/85 mm?

Jakiś czas temu, powodowany nie do końca kontrolowanym kaprysem, kupiłem na e-Bayu pełnoklatkowy obiektyw Walimex Pro 1.4/85 mm (rebrandowany na rynek USA Samyang 85 f1.4). Wersja dla Pentaksa, stałoogniskowa manualka.
Kaprys może nie do końca pozbawiony podstaw – modele 1.4/85 mm są rekomendowane do portretów. Czasami wykonuję portrety, to może taki obiektyw zmobilizuje mnie do większej aktywności w tego typu fotografii. Obiektyw w rozsądnej cenie, więc ryzyko też rozsądne.
Gdy obiektyw dotarł, zapiąłem go do Pentaksa K-1 i zrobiłem kilka zdjęć, w tym w parku. Tak aby zobaczyć jak to działa. Jako że obiektyw bardzo jasny, fotografowałem przy pełnej przesłonie, aby zobaczyć jaką daje głębię i bokeh.
Od razu pojawił się problem z ostrzeniem, minimalna głębia ostrości powoduje, że nie jest łatwo utrafiś z ostrością tam, gdzie by się chciało, Druga sprawa – fotografia dynamiczna, Nawet jeśli ta dynamika jest minimalna – powoli poruszające się obiekty, gałązka poruszająca się na wietrze, ptaki itp. praktycznie di do uchwycenia ostro. Pamiętajmy, że to obiektyw manualny…

Trochę zniechęcony odstawiłem go, planując użyć do tego, do czego jest dedykowany czyli portretów. Ale jakoś nie było okazji i trochę o nim zapomniałem.

Przypomniałem sobie onim teraz, wybierając się do wrocławskiego Ogrodu Botanicznego. Akurat czas kwitnienia, kwiaty to prawie obiekty portretowe, raczej nieruchome jeśli nie ma wiatru – zobaczymy co z tego wyjdzie. Aby nie było łatwo i test był forsowny (w końcu chodzi o jasny obiektyw), zdjęcia robione przy pełnym otworze przesłony.

Tak więc pełnoklatkowy Pentax K-1, obiektyw Walimex Pro 1.4/85 mm, przesłona f1.4, czas tak dobrany, aby pracować z możliwie niskim ISO. Przy pięknej pogodzie dochodziło do 1/8000 s.

Jakie wyniki – jak dla mnie lekko rozczarowujące… Zacznijmy od manualnego ustawiania ostrości. Jak wcześniej pisałem, przy tej głębi. ostrości nie jest to łatwe i prawie żadne zdjęcie nie jest ostre tak jakbym chciał. Pojawiły się takie klatki, w których nic nie było ostre, co trochę zaskakuje.
Kolejna sprawa to bokeh – można oczekiwać jakiś ekscytujących efektów, ale jest raczej nudno. Poza tym pojawia się wyraźna aberracja chromatyczna na krawędziach. Jednym słowem, szału nie ma. Dla testu zrobiłem jedno czy dwa zdjęcia z przymkniętą przesłoną do f5 (ostatnie w galerii) i tutaj wyniki są całkiem dobre. Czyli należy zadać sobie pytanie, po co taka jasność, jeśli jest mało użyteczna. W galerii zamieściłem także cropy niektórych zdjęć. Wszystkie zdjęcia po dosyć forsownej obróbce w ON1 PHOTO RAW 2026.

Z drugiej strony, może trzeba więcej poćwiczyć, a poza tym użycie pełnego otworu musi być czymś uzasadnione. Myślę, że przy tych zdjęciach przesłona f2.8 także dobrze by się sprawiła. Może ktoś ma inne doświadczenia, a może jednak trzeba jeszcze spróbować z portretami…

Finisaż wystawy (nie)pocztówka z Japonii Andrzeja Małyszki

W dniu 1 sierpnia 2026 roku, w Galerii Kawowej La Habana odbył się finisaż wystawy fotografii Andrzeja Małyszki z jego wyjazdu do Japonii. Prezentowane zdjęcia z założenia nie pokazują najbardziej popularnych ujęć z Japonii, znanej z tysięcy pocztówek i zdjęć dostępnych w Internecie. Zamiast tego obrazy rodzajowe, fotografia uliczna. Wystawa prezentuje niewielki fragment materiału fotograficznego. Więcej można zobaczyć tutaj:
https://gallblogonim.blogspot.com/2015/01/japonia-miasta-v1.html
https://gallblogonim.blogspot.com/2015/01/japonia-miasta-v2.html
https://gallblogonim.blogspot.com/2015/01/japonia-miasta-v3.html
https://gallblogonim.blogspot.com/2014/04/japan-tour.html
https://gallblogonim.blogspot.com/2015/12/japan-tour-fushimi-inari-taisha.html
https://gallblogonim.blogspot.com/2015/11/miyajima-island-japan.html

Jednicześnie obchodziliśmy urodziny kuratora i właściciela Galerii Mirka Łanowieckiego. Dwie relacje z wydarzenia – Andrzeja Małyszki i Krzysztofa Mazura